Reklama

Chodzi o doniesienia "Wprost", z których wynika, że Janusz Palikot rozmawia z innymi partiami opozycji w sprawie stworzenia tzw. rządu fachowców z prezesem PAN prof. Michałem Kleiberem na czele.

Winiarz z Biłgoraja nawet się nie pofatygował, żeby porozmawiać z profesorem Kleiberem przed ogłoszeniem swojej propozycji. To pokazuje dobitnie z jakiej kategorii człowiekiem mamy do czynienia - pisze Kuźmiuk.

Jego zdaniem działania Palikota mają za zadanie odwrócić uwagę od afery Amber Gold, a realność tej propozycji jest żadna. A to dlatego, że konstruktywne wotum nieufności wymaga aby za rządem fachowców opowiedziało się przynajmniej 231 posłów, a cała obecna opozycja liczy obecnie 224 posłów.

Zdaniem posła PiS Palikot w ten sposób walczy też o wzrost poparcia.

Reklama

Zaproponowanie konstruktywnego wotum nieufności (co z tego, że nierealne) pozwala, przez jakiś czas, na częste wypowiedzi dla mediów, a to może się w przyszłości przełożyć na pewien wzrost poparcia - przekonuje Kuźmiuk.

Wreszcie po trzecie może to być dla premiera Tuska wygodna sytuacja, żeby po raz kolejny pogrozić PSL-owi. Za zgodę Platformy na legalizację związków partnerskich, finansowanie in vitro z budżetu państwa i połączenie ZUS-u i KRUS-u, Palikot gotów jest poprzeć 20-30 projektów ustaw ważnych dla dalszego rządzenia Platformy. Faktycznie jest to więc propozycja wypchnięcia PSL-u z koalicji - podkreśla.

Gołym okiem widać, iż to kolejna tym razem polityczna hucpa tego człowieka. Ponieważ jest wygodna dla premiera Tuska, może funkcjonować w przestrzeni publicznej tak długo jak oczekuje tego szef rządu - podsumował.