Stefan Niesiołowski najwyraźniej bagatelizuje fakt, że poseł PiS Jan Tomaszewski musi zapłacić 50 tysięcy złotych za to, że nazwał Franciszka Smudę "prostakiem". Tak zdecydował sąd, przed którym Tomaszewskiego pozwał Smuda. Niesiołowski tymczasem użył takiego samego określenia wobec innego posła PiS.
Gdy poranna rozmowa w Radiu ZET zeszła na ocenę pracy polityków opozycji, Niesiołowski wypalił: -
Prawdopodobnie politykowi chodziło o posłankę Krystynę Pawłowicz z PiS, ponieważ w Sejmie nie ma parlamentarzystki o nazwisku Pawłowska.
Na te określenia ostro zareagowała prowadząca rozmowę Monika Olejnik.
- zapytała.
- stwierdził wicemarszałek Sejmu.
- zdziwiła się Olejnik.
- wycofał się Niesiołowski.
- przypomniała Olejnik.
- bronił się Niesiołowski.
- odparła dziennikarka.
- odpowiedział Stefan Niesiołowski. - - ironizował wicemarszałek Sejmu.