Resort rolnictwa, jak pisze "Rzeczpospolita", przekazał w ubiegłym roku Krajowemu Związkowi Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych na działalność w europejskiej organizacji 755 tysięcy złotych. Z raportu kontrolerów ministerstwa wynika, że aż 607 tysięcy złotych zostało wydanych niezgodnie z umową - wspominają oni choćby 300 tysięcy złotych przelanych na konto spółki zarządzającej portalem zakupowym dla rolników, która upadła kilka miesięcy po otrzymaniu pieniędzy. 176 tysięcy złotych zaś trafiło na prywatne konta Władysława Serafina, szefa związku. Polityk twierdzi jednak, że był to zwrot pożyczki.

Ale to nie koniec problemów polityka PSL. Zdaniem zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych w ciągu ostatnich pięciu lat, na prywatne konta Serafina przelano aż trzy miliony złotych. Z dokumentów, do których dotarła "Rzeczpospolita" wynika, że w 2011 na rachunki polityka PSL trafiło 608 tysięcy zł, w 2010 roku - 650 tysięcy, a w 2008 roku - 800 tysięcy zł. Członkowie zarządu Związku Kółek Rolniczych napisali więc pismo do ministra z prośbą kontrolę. - Zwrócenie kwot następowało dopiero po ponad 9 miesiącach. Przelewy pieniędzy następowały z prywatnych kont ze środków niewiadomego pochodzenia - wynika z treści listu, pisze gazeta. 

Resort jednak nie zareagował. Krajowa Rada Izb Rolniczych donosi więc śledczym nie tylko na to, jak organizacja Serafina wykorzystuje dotacje, ale także na to, że Ministerstwo Rolnictwa nic nie robi w sprawie nieprawidłowości finansowych.

Co na to sam Serafin? Wyniki kontroli są nieaktualne, ja wszystko wyjaśniłem, to jest kolejna próba zniszczenia mnie, bo "jest zlecenie na Serafina". Nie boję się ani prokuratury, ani kontroli, ani nikogo - mówi "Rzeczpospolitej" polityk PSL.