- mówił wicepremier i minister gospodarki w audycji "Gość Radia ZET".
CZYTAJ TAKŻE: Co słychać pod ziemią, czyli to, czego nie wiecie o kopalniach...>>>
– zapytała zaskoczona Monika Olejnik. – - odpowiedział spokojnie szef resortu gospodarki i lider PSL.
Piechociński nie umiał wytłumaczyć Monice Olejnik, dlaczego nie powiedział Donaldowi Tuskowi, że obietnice uniknięcia likwidacji kopalń, składane przez rząd wiosną, nie mają pokrycia. Zapytany, dlaczego oszukiwał górników, Piechociński odpowiedział, że „bronił wniosków z raportu firmy, która przejrzała każdą kopalnie i każdą ścianę”, a kiedy Monika Olejnik zapytała, czy obecna sytuacja jest „winą Tuska”, odpowiedział niemal twierdząco, że wówczas zwyciężył „prymat polityki nad realiami ekonomicznymi”.
Janusz Piechociński stwierdził jednak, że „nie czuje, że zawalił sprawę” i wykluczył podanie się do dymisji, do czego wezwał go m.in. Janusz Palikot, który w czasie audycji napisał na Twitterze, że „gdyby Piechociński był człowiekiem honoru, to podałby się do dymisji”. – – skomentował odczytany przez Monikę Olejnik wpis Piechociński.
Monika Olejnik zasugerowała, że wobec tego Piechociński powinien podać się do dymisji wiosną. – – mówiła dziennikarka. –– próbował się bronić minister gospodarki.
– mówiła Monika Olejnik. – bronił się Piechociński. – – podała przykład Olejnik. – – odpowiedział zaskoczony Piechociński.
Przebieg wiosennych rozmów Tuska i Piechocińskiego z górniczymi związkami zawodowymi wyraźnie interesował Monikę Olejnik, która zapytała, czy od kwietnia rozmawiał z reprezentacją załóg o konieczności zmian w państwowym górnictwie. –– pytała. – – odpowiedział Piechociński.