W internecie krąży skan milicyjnego dokumentu o klauzuli "TAJNE SPECJALNEGO ZNACZENIA", jaki trafił w 1989 roku na biurko Naczelnika Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Jest to notatka ze sprawy .
- możemy przeczytać w dokumencie.
Dalej następuje informacja, że prokurator, między innymi z uwagi na dotychczasową niekaralność obywatela Pięty, zdecydował się sprawę umorzyć.
Poseł Stanisław Pięta w poniedziałek na spotkaniu z młodzieżą w Bielsku-Białej potwierdził, że taka sprawa miała miejsce - podaje tvn24.pl. Co więcej, przyznał, iż włamywał się z kolegami do samochodów zaparkowanych przed komisariatami w różnych miastach. Jak tłumaczył, po to, by wykraść broń, którą czasem milicjanci wkładali pod siedzenia swoich aut. Na szczęście nie udało im się nigdy ukraść broni, bo wtedy kara byłaby znacznie surowsza. Ograniczali się więc do kradzieży portfeli.
Co ciekawe, parlamentarzysta przekonuje, że przestępstw dopuszczał się z pobudek... patriotycznych.
- mówił na spotkaniu z młodzieżą Pięta. - - tłumaczył się poseł Prawa i Sprawiedliwości. Jak twierdzi, za skradzione pieniądze kupowali piwo, za które od żołnierzy dostawali amunicję. A kradzieży zarzucanej mu w milicyjnej notatce - jak twierdzi - nie popełnił, tylko przyznał się do niej, by chronić prawdziwego sprawcę.
- zapewnia Stanisław Pięta.