- powiedział w rozmowie z TVN24 wiceszef MON, Bartosz Kownacki.
W poniedziałek Misiewicz - szef gabinetu politycznego oraz rzecznik MON - poprosił ministra Antoniego Macierewicza o zawieszenie w funkcjach w MON; zapowiedział też, że wytoczy proces "Newsweekowi" za "nieprawdziwy i szkalujący artykuł". Według tego tygodnika, Misiewicz miał proponować radnym PO w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z PiS, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce, której prezes miał towarzyszyć mu w "werbunkowym spotkaniu".
Macierewicz przychylił się do stanowiska Misiewicza i zawiesił go w czynnościach. - mówił w poniedziałek Macierewicz.
- powiedział w środę Kownacki.
Z kolei Macierewicz powiedział w środę w TVP Info, że dotychczas nie przedstawiono żadnych dowodów winy Misiewicza, który jest . - oświadczył minister.
Podczas spotkań w Bełchatowie nikt nie proponował radnym PO pracy za głosy w radzie powiatu; byliśmy tam i gwarantujemy: nic takiego nie miało miejsca - oświadczyli we wtorek posłowie PiS Anna Milczanowska i Dariusz Kubiak. Domagają się oni od "Newsweeka" przeprosin za pomówienie Misiewicza. Według nich "takie nieprawdziwe zarzuty uwłaczają nie tylko panu Bartłomiejowi Misiewiczowi", ale również im "jako osobom cieszącym się publicznym szacunkiem i zaufaniem".
Na początku września 26-letni Misiewicz został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która podlega MON; krótko po ujawnieniu tej informacji media podały, że Misiewicz zrezygnował z członkostwa w radzie nadzorczej spółki Energa Ostrołęka.
Politycy PO zapowiedzieli w poniedziałek kolejne zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez Misiewicza w sprawie - jak mówili - o "próbę korupcji politycznej". Po raz kolejny zaapelowali o dymisję Misiewicza.
Wcześniej PO złożyła doniesienie do prokuratury, wnioskując, by śledczy przyjrzeli się powołaniu Misiewicza do rady nadzorczej PGZ. Media podawały, że Misiewicz nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych i nie ma także ukończonych studiów wyższych.
Jak informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański, trwa postępowanie sprawdzające po tym zawiadomieniu. Postępowanie takie poprzedza decyzję, czy wszcząć śledztwo w danej sprawie, czy odmówić tego. Decyzja powinna zapaść w 30 dni od wpłynięcia zawiadomienia. Śledczy mają wystąpić do PGZ o odpowiednie materiały nt. Misiewicza.