Ryszard Petru był pytany na czwartkowym briefingu w Sejmie o informacje, które w środę późnym wieczorem podały Rzeczpospolita i Onet, że pieniądze ze zbiórek publicznych na KOD trafiały do firmy Mateusza Kijowskiego i jego żony Magdaleny Kijowskiej. Łącznie - jak ustalili dziennikarze - chodzi o faktury na kwotę 91 143,50 zł.
- powiedział Petru.
- dodał lider Nowoczesnej. Jak zaznaczył, Kijowski powinien wytłumaczyć, , tak by przekonać nie tylko Polaków, ale także członków KOD.
Mateusz Kijowski mówił w czwartek, że pieniądze, które trafiły na konto spółki MKM-Studio, nie są "z puszek", to były darowizny kierowane. Jak dodał, od wielu miesięcy nie pracuje już w tej spółce. - mówił Kijowski w programie #dzieńdobryPolsko w Wirtualnej Polsce.
Zapewnił, że wszystko . - wyjaśnił lider KOD. Jak dodał, nie otrzymywał wynagrodzenia za pracę w KOD-zie.
Kijowski tłumaczył później w czwartek dziennikarzom, że faktury były i są do wglądu. - podkreślił.
Jak wyjaśnił, były to usługi informatyczne związane z organizacją pracy KOD-u" - powiedział. Tłumaczył, że kiedy KOD powstał, trudno było znaleźć osoby, czy firmy, które mogłyby część tych zadań wykonywać, nie wiedząc do kogo można mieć zaufanie, a do kogo nie. Jak mówił, to nie on zlecił te zadania swojej spółce.