Panie redaktorze, po pierwsze chodziło o to, że to było, wszystkie te stwierdzenia dotyczyły wprowadzenia 500 plus w 2016 - mówi w rozmowie z Radiem ZET były wicepremier i minister finansów, Jacek Rostowski. Konrad Piasecki zapytał go bowiem o to, dlaczego podczas kampanii wyborczej PO było przeciw 500 plus, a dziś chce rozszerzenia tego programu na pierwsze dziecko.

Reklama

A poza tym i to ja myślę, że to jest najważniejsza rzecz i fakt jest, że wprowadzenie [500 plus - red.] w 16, 17 r. jest finansowane przez łatanie tej dziury finansowej. Polska gospodarka jednak zawsze się rozwijała, za naszych czasów szczególnie w relacji do Europy dużo szybciej niż za czasów PiS i wszyscy wiedzieli, że w dłuższym horyzoncie czasowym oczywiście na to można sobie pozwolić - dodał polityk.

Rostowski twierdzi też, że słusznie atakował PiS za 500 plus, bo to nie jest tak, że coś, co może być bezpieczne za jakiś czas jest bezpieczne dzisiaj. Czy się przechodzi przez ulicę, też zależy od tego, czy jadą samochody z prędkością stu kilometrów, czy nie.

Zapewnia jednak, że PO na pewno znajdzie pieniądze na plany zmian w programie socjalnym. Można takie rzeczy sfinansować jeżeli ma się tylko trochę wstrzemięźliwości, trochę samodyscypliny i robi się to w stosownym momencie. Tłumaczy też, że skasowanie 500 plus byłoby rzeczą fatalną, oznaczałoby bowiem, że wszelka przyszła polityka demograficzna nie miałaby efektów, bo ludzie byliby przekonani, rodziny, kobiety, że no nie wiadomo, co naprawdę.

Jeśli zaś chodzi o kwestię wieku emerytalnego, to Rostowski uważa, że Platforma podjęła bardzo politycznie, dramatycznie kosztowny krok, licząc na to, co zawsze w historii i tradycji polskiej od początku transformacji było jakby pewnym konstansem, że jak na siebie wziął bardzo wysoki koszt na rzecz jakby uporządkowania państwa, to następcy, jakkolwiek by nie byli wrogo nastawieni do swoich poprzedników, to tego nie cofali. PiS tą zasadę zdeptał - dodał.

Stwierdza więc, że podwyższenie wieku emerytalnego, gdy PO dojdzie do władzy, będzie bez sensu, bo ich następcy będą mogli ten wiek znów obniżyć, dlatego lepiej zostać przy tym, co jest teraz. W październiku ma przejść 600 tysięcy ludzi dodatkowych na emeryturę. PiS mówi, że wielka część tych ludzi będzie dalej chciała pracować, że w następnych latach ludzie będą chcieli, zobaczymy, co się stanie. Musimy to obserwować. Ale na pewno nie ma sensu zmieniać wieku emerytalnego, ani ścieżki, co kilka lat - zauważył.

Zauważa też, że skoro liderzy PO odpowiedzialnie podchodzą do problemów ekonomicznych, to warto zająć się tym, co jest naprawdę przerażające - ma na myśli te niesamowite przekręty, które dzieją się na przykład w MON, ucieczka pana Berczyńskiego, skandal z kontraktami wojskowymi na 13,5 mld złotych. Powiem tak: patrząc się na to, co dzieje się w MON i co stało się w MON, to powiem tak, wiele można poprawić, po to żeby poprawić starczy nie kraść - podsumował.