Portal oko.press podał w środę, że w czerwcu padł rekord kosztów policyjnego zabezpieczenia miesięcznicy smoleńskiej i kontrmiesięcznic - komenda stołeczna szacuje je na ponad 440 tys. złotych. Według portalu, porządku pilnowało wówczas prawie 1,9 tysiąca funkcjonariuszy.
- podkreślał na czwartkowej konferencji prasowej wiceszef sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji Marek Wójcik (PO).
Polityk zwrócił przy tym uwagę, że do zabezpieczenia miesięcznic smoleńskich w takim wymiarze, jak to miało miejsce ostatnio, potrzebni są policjanci spoza stolicy. - mówił poseł PO.
Platforma zażądała więc wyjaśnień od MSWiA w sprawie kosztów organizacji miesięcznic, w tym kosztów zabezpieczenia policyjnego. - zaznaczył Wójcik.
B. minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki (PO) ocenił, że oddelegowanie funkcjonariuszy do zabezpieczania miesięcznic smoleńskich jest niezgodne z art. 1 ustawy o policji, zgodnie z którym policja jest umundurowaną i uzbrojoną formacją "służącą społeczeństwu i przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego".
Polityk mówił, że policja nie jest jest instytucją przeznaczoną do ochrony partyjnej imprezy. - uznał Halicki. Jego zdaniem, zabezpieczeniem miesięcznic powinna zajmować się agencja ochrony.
B. szef MAC dowodził przy tym, że protesty towarzyszące ostatnio każdej miesięcznicy wiążą się ze zmianami w Prawie o zgromadzeniach, które dały pierwszeństwo tzw. zgromadzeniom cyklicznym, czyli np. miesięcznicom. Oznacza to - zgodnie z ustawą - że w tym samym miejscu i czasie nie może się odbyć żadne inne zgromadzenie.
- ironizował Halicki. Poinformował, że jeszcze w czwartek do Sejmu trafi projekt zmian w Prawie o zgromadzeniach, który miałby przywrócić poprzednie, równe dla wszystkich, zasady organizowania zgromadzeń.
Podczas ostatniej miesięcznicy 10 czerwca kilkadziesiąt osób zakłóciło obchody upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej; usiadło na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki. Wśród nich był m.in. b. działacz opozycji z czasów PRL Władysław Frasyniuk, który - jak podała policja - odpowie z naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.
Łącznie policja skierowała 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu; 11 osób przyjęło mandaty. Nikt nie został zatrzymany.