pisze brukselski korespondent "SZ" Daniel Broessler.
kontynuuje Broessler.
ocenia niemiecki dziennikarz.
Komentator "SZ" zadaje pytanie, czy krytyka w takiej formie była potrzebna teraz - w momencie, gdy UE opuszcza "padół łez", mobilizuje się w polityce obronnej i stawia czoło w handlu protekcjoniście, jakim jest prezydent USA Donald Trump. pyta Broessler.
Jego zdaniem taki spór jest konieczny, gdyż "fundamentalny konflikt w UE nie zniknie dzięki temu, że go przemilczymy".
Broessler pisze, że konflikt dotyczy solidarności w kryzysie uchodźczym. stwierdza, zastrzegając, że "Niemcy nie powinni zapominać, że przed długi czas nie uważali za stosowne, by solidarnie pomóc Europejczykom z Południa".
ocenia Broessler.
Jego zdaniem ważniejszy jest inny aspekt konfliktu: słowa Macrona o supermarkecie odbiły się szerokim echem, ponieważ "są wyrazem poczucia, że ktoś tylko bierze, a nic nie daje".
czytamy w "SZ".
Pieniądze i kwoty (uchodźców) są zdaniem komentatora jedynie "zewnętrznym objawem" postaw. wymienia autor komentarza i stwierdza: "To nie UE znajduje się w kryzysie, w kryzysie znajdują się młode demokracje w środku Europy".
Broessler zwraca uwagę, że zdaniem polskiego rządu "nie ma żadnego konfliktu wartości, lecz wartości są tylko różnie interpretowane". Zdaniem komentatora taka ocena przypomina próby podejmowane przez Trampa, by "opakować kłamstwa w nowy sposób" i przedstawić je jako "alternatywne fakty".
Odpowiedź Europejczyków musi być jasna: "wartości UE nie są bezkształtną masą. Są potrzebne jako fundament" - czytamy w "SZ".
konkluduje Daniel Broessler w "Sueddeutsche Zeitung".