Andrzej Rozenek (SLD Lewica Razem) na antenie radia TOK FM powiedział, że ma nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości, że SLD nie będzie zawierał żadnych koalicji z PiS-em. Zaznaczył przy tym, że SLD bardzo chętnie wejdzie w koalicję z partią Razem. Jest to partia, która wniosła świeży powiew do polskiej polityki i jest lewicą. My z lewicą bardzo chętnie będziemy współpracować - uzasadnił.

Potwierdził, że trwają nieformalne rozmowy z partią Razem. Pytany, na jakim są etapie, odparł, że to nie jest kwestia do przedstawienia w mediach, ale może powiedzieć, że jest sprzyjająca atmosfera.

Rozenek ocenił też, że SLD ma trzy możliwe drogi przed wyborami europejskimi. Pierwszy wariant to współpraca wszystkich sił lewicowych i stworzenie jednego bloku centrolewicowego jako trzeciej siły. Jak podkreślił, będzie to po prostu próba rozbicia PO-PiSu, z którym mamy dzisiaj do czynienia. Ocenił przy tym, że dla niego jest to wariant najbardziej interesujący.

Drugie rozwiązanie określił jako drogę stagnacji - pozostanie w koalicji SLD Lewica Razem i pójście samodzielnie do wyborów do europarlamentu i parlamentu. Ocenił, że jest to droga trudna, choć nie jest skazana z góry na porażkę. Dlatego, że te wybory pokazały, że mamy 6-7 proc. (poparcia-PAP) i widać, że przekraczamy próg wyborczy, co oczywiście jest mało satysfakcjonujące - wyjaśnił. Jako trzecią drogę wskazał wejście w szeroką koalicję antypisowską z PSL-em, PO i Nowoczesną.

Pytany, gdzie leży jego serce, Rozenek odparł: po lewej stronie. Zdaniem Rozenka racjonalni przywódcy partii będą na pewno wszystkie te trzy drogi rozpatrywać. To nie jest tak, że jedna jest już z góry wskazana - dodał. Powiedział, że wszystkie trzy rozwiązania są możliwe, chociaż - jak podkreślił - to, co dzisiaj się zmieniło, to właśnie ta sprzyjająca atmosfera na lewicy. Rozenek ocenił też, że zagadką pozostaje Robert Biedroń, który na razie nie powiedział słowa w tej sprawie (...) albo nie wie, po której stronie ma serce.

Rozenek ocenił też, że to, czy ewentualna koalicja sił lewicowych wejdzie w dalszą, szeroką koalicję demokratyczną może zależeć od tego, co będzie robił PiS, jak będzie sprawować rządy przez najbliższe pół roku. Jego zdaniem wyborcy wyraźnie pokazali, przynajmniej w dużych miastach, że sobie życzą takiej właśnie czarno-białej sytuacji na scenie politycznej. Ten argument też trzeba będzie rozważać przy tworzeniu naszej lewicowej dużej siły - dodał.

Rozenek ocenił, że jego wynik w wyborach prezydenta Warszawy nie jest to katastrofa. Przez dłuższy czas było 5-6 proc. poparcia, co było mniej więcej w wysokości poparcia dla partii. Potem Patryk Jaki zrobił taką kampanię pod koniec wyborów, że przestraszył wszystkich, łącznie z moimi wyborcami, którzy uciekli do Rafała Trzaskowskiego - powiedział. Jak dodał, Trzaskowski musi pamiętać, że zostały oddane na niego również głosy zwolenników SLD. Rozenek nie uważa, że popełnił jakieś znaczące błędy w tej kampanii. W pewnym momencie nastąpił plebiscyt zamiast wyborów. To było do przewidzenia - ocenił.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski w I turze wygrał wybory na prezydenta Warszawy, uzyskując 56,67 proc. głosów. Kandydat Zjednoczonej Prawicy Patryk Jaki otrzymał 28,53 proc. głosów. Andrzej Rozenek (SLD Lewica Razem) zdobył 1,5 proc. (13 370 głosów).