- - mówił w Radiu Zet w rozmowie z Beatą Lubecką, prof. Andrzej Zybertowicz.
Prowadząca przypomniała, że w marcu 217 roku pojawiła się lista opublikowana przez węgierski think tank, Political Capital, z której wynika, że Adam Andruszkiewicz znalazł się w wśród tych polityków będących pod wpływem Kremla w Polsce.- W tym dokumencie nie ma żadnego uzasadnienia tej tezy - stwierdził. Dodał, że nieznana jest reputacja tego dokumentu. - stwierdził.
Wsparcie Adruszkiewicz otrzymał również od Michała Dworczyka.
- – powiedział Dworczyk pytany w czwartek w programie 3. Polskiego Radia o powody tej nominacji. - – dodał, odnosząc się do faktu, że Andruszkiewicz nie należy do PiS.
Dworczyk przyznał, że w kierownictwie Ministerstwa Cyfryzacji był wakat. - - powiedział.
Zapewnił, że po zmniejszeniu liczby wiceministrów w ministerstwach rządu Mateusza Morawieckiego o blisko 20 proc. "nie nastąpiła żadna faza tuczenia". - - zapewnił Dworczyk.
W poniedziałek resort cyfryzacji poinformował, że Andruszkiewicz od 28 grudnia pełni funkcję sekretarza stanu. Urodzony w 1990 r. Andruszkiewicz ma tytuł magistra stosunków międzynarodowych uzyskany na Uniwersytecie w Białymstoku, jest specjalistą ds. medialnych i członkiem Rady Absolwentów Instytutu Historii i Nauk Politycznych Uniwersytetu w Białymstoku. Jesienią 2015 r. został posłem z listy Kukiz'15, w 2017 r. przeszedł do koła Wolni i Solidarni, obecnie jest posłem niezrzeszonym. Był prezesem stowarzyszenia Endecja, a wcześniej Młodzieży Wszechpolskiej. Nominacja Andruszkiewicza została negatywnie przyjęta przez opozycję.