- Nie mam głębszej wiedzy na temat pana Andruszkiewicza, natomiast patrząc z perspektywy ogólnej strategii politycznej, przypomina to metodę, którą w polityce bardzo często się partie rządzące posługują. Tą metodą posługiwał się także Donald Tusk – poszerzanie skrzydeł. Donald Tusk przyciągnął… Ja myślę, że to jest o wiele mniej niedobre dla Polski niż przyciągnięcie gromady byłych aktywistów SLD i PZPR do PO, w tym niektórych zarejestrowanych jako tajni współpracownicy - mówił w Radiu Zet w rozmowie z Beatą Lubecką, prof. Andrzej Zybertowicz.

Prowadząca przypomniała, że w marcu 217 roku pojawiła się lista opublikowana przez węgierski think tank, Political Capital, z której wynika, że Adam Andruszkiewicz znalazł się w wśród tych polityków będących pod wpływem Kremla w Polsce.- W tym dokumencie nie ma żadnego uzasadnienia tej tezy - stwierdził.  Dodał, że nieznana jest reputacja tego dokumentu. - Nikt na razie jeszcze nie sprawdził, może porządny, może nie – zalicza kogoś do pewnej kategorii, nie uzasadniając tego. Ja też mogę poprosić kogoś z jakiegoś think tanku w Polsce, jest ich setki, albo znajomych z think tanków zaprzyjaźnionych w UE, żeby podali jakąś informację bez żadnego uzasadnienia, a potem będziemy puszczali to w obieg medialny, powielali i robili z tego faktoid. Nie fakt, tylko fakt medialny - stwierdził.

Wsparcie Adruszkiewicz otrzymał również od Michała Dworczyka.

- Pan minister Adam Andruszkiewicz ma doświadczenie, jeśli chodzi o zarządzanie i wykazał się wielokrotnie dużymi kompetencjami organizacyjnymi – powiedział Dworczyk pytany w czwartek w programie 3. Polskiego Radia o powody tej nominacji. - Cieszę się, że PiS jest na tyle atrakcyjną formacją polityczna, że przyciąga innych polityków do współpracy – dodał, odnosząc się do faktu, że Andruszkiewicz nie należy do PiS.

Dworczyk przyznał, że w kierownictwie Ministerstwa Cyfryzacji był wakat. - To prawda. Jeden z wiceministrów został pełnomocnikiem rządu, otrzymał nowe obowiązki, w związku z tym potrzebne było wzmocnienie kierownictwa Ministerstwa Cyfryzacji, stąd nominacja pana Andruszkiewicza - powiedział.

Zapewnił, że po zmniejszeniu liczby wiceministrów w ministerstwach rządu Mateusza Morawieckiego o blisko 20 proc. "nie nastąpiła żadna faza tuczenia". - Jeżeli są jakieś zmiany co do tej liczby, to absolutnie kosmetyczne - zapewnił Dworczyk.

W poniedziałek resort cyfryzacji poinformował, że Andruszkiewicz od 28 grudnia pełni funkcję sekretarza stanu. Urodzony w 1990 r. Andruszkiewicz ma tytuł magistra stosunków międzynarodowych uzyskany na Uniwersytecie w Białymstoku, jest specjalistą ds. medialnych i członkiem Rady Absolwentów Instytutu Historii i Nauk Politycznych Uniwersytetu w Białymstoku. Jesienią 2015 r. został posłem z listy Kukiz'15, w 2017 r. przeszedł do koła Wolni i Solidarni, obecnie jest posłem niezrzeszonym. Był prezesem stowarzyszenia Endecja, a wcześniej Młodzieży Wszechpolskiej. Nominacja Andruszkiewicza została negatywnie przyjęta przez opozycję.