Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowcy idą na Senat, aby wspomóc obóz anty-PiS. Kaczyński będzie miał kłopoty?

4 lutego 2019, 07:21
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Senat RP
Senat RP/PAP Archiwalny
Lokalni działacze chcą jesienią odbić izbę wyższą parlamentu. Cel jest jasny: włożyć kij w szprychy PiS-owskiej machinie legislacyjnej.

Nikt nic nie mówi oficjalnie. Ale w kilku niezależnych źródłach potwierdziliśmy, że taka koncepcja się pojawiła i samorządowcy prowadzą rozmowy o tym, jak ją zrealizować. – – zdradza nam prezydent jednego z większych miast.

Senat jest kluczowy – bez niego żadna władza nie zmieni konstytucji. Dużo trudniej też będzie przeprowadzić zmiany ustawowe. Co ważne, w wyborach do tej izby obowiązują jednomandatowe okręgi wyborcze, a więc zasada „first past the post” („pierwszy na mecie”). Dlatego liczy się przede wszystkim rozpoznawalność kandydata. A samorządowcy nierzadko taką się cieszą.

– wyjaśnia jeden z naszych rozmówców zaangażowanych w przygotowania. –

Trwa poszukiwanie chętnych. Pierwsi potencjalni kandydaci już są. – – przyznaje DGP Wadim Tyszkiewicz, wieloletni prezydent Nowej Soli..

Jak słyszymy, do startu namawiani są w pierwszej kolejności aktualni włodarze, ich współpracownicy i ci, o których elektorat jeszcze nie zdążył zapomnieć. Pod uwagę brane są trzy ścieżki: powołanie ogólnopolskiego komitetu wyborczego, podłączenie się do list opozycji lub samodzielne starty z jednoczesnym dogadaniem się z partiami opozycyjnymi, by nie robić sobie wzajemnej konkurencji.

– komentuje Grzegorz A. Woźniak (PiS), wiceszef sejmowej komisji samorządowej.

Izbę refleksji obsadzą samorządowi wyjadacze?

Lokalni liderzy chcą wspomóc obóz anty-PiS w wyborczej walce. Stawka jest wysoka: przejęcie Senatu przez opozycję nawet przy wygranej PiS w Sejmie oznacza dla partii Kaczyńskiego kłopoty z zarządzaniem państwem.

Pod uwagę brani są np. prezydenci miast, którzy byli nimi już na tyle długo i są w takim wieku, że Senat mógłby być zwieńczeniem ich kariery politycznej. A jednocześnie mają tak poukładane sprawy w swoim mieście, że mogą w spokoju złożyć urząd.

– zdradza nam jeden z inicjatorów przedsięwzięcia. W dyskusjach pojawiają się nazwiska m.in. byłej prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, byłego prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza czy byłego prezydenta Katowic Piotra Uszoka.

– twierdzi Hanna Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z DGP. Przyznaje jednak, że inicjatywa dojrzewająca w szeregach lokalnych włodarzy bardzo jej się podoba. – – wskazuje była prezydent Warszawy.

Trzeci obóz

Co o projekcie sądzą inni politycy Platformy Obywatelskiej? – – stwierdza Jacek Protas z PO. – – dodaje.

W to, że samorządowcy startujący do Senatu będą w stanie porozumieć się z partiami opozycyjnymi, nie wierzy Grzegorz Adam Woźniak z PiS. – – ocenia poseł Woźniak.

W innym tonie wypowiada się senator PiS Andrzej Pająk, zasiadający w komisji samorządu terytorialnego i administracji państwowej. – – mówi.

Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy i kto zostałby liderem całego przedsięwzięcia i czy jest szansa na jakiś wspólny brand dla tej akcji (np. stworzenie nieformalnego ruchu lokalnych włodarzy z jednolitymi elementami graficznymi i przesłaniem programowym). – – mówi nam osoba zaangażowana w przygotowania. –– dodaje.

Niektórzy włodarze twierdzą, że dobrą okazją do ogłoszenia akcji będą czerwcowe obchody 30-lecia wyborów kontraktowych, które mają odbyć się w Gdańsku. – – zdradza jedno z naszych źródeł.

Senacka blokada

Politycy partii rządzącej zamierzają uważnie przyglądać się tej inicjatywie. Stawka gry o Senat jest bardzo wysoka. Bo jeśli obóz PiS po jesiennych wyborach utrzyma większość w Sejmie, ale straci kontrolę nad Senatem, oznaczać to będzie realne problemy z bieżącym zarządzaniem państwem.

– tłumaczy konstytucjonalista Ryszard Piotrowski.

Utrata Senatu oznaczałaby też, że PiS nie zdoła zmienić konstytucji. – – wskazuje Piotrowski i podaje kolejne przykłady możliwych perturbacji. I tak np. zgoda Senatu potrzebna jest do powołania rzecznika praw obywatelskich, prezesa NIK czy dla zorganizowania prezydenckiego referendum ogólnokrajowego. Senat ma też przedstawiciela w KRRiTV, więc ewentualne tarcia w tej izbie mogłyby sparaliżować proces przyjmowania sprawozdania rocznego KRRiT.

– komentuje senator Andrzej Pająk z PiS.

To już było

Samorządowcy nie pierwszy raz chcą odegrać ważną rolę w polityce krajowej. W 2011 r. z inicjatywy ówczesnego prezydenta Wrocławia powstał ruch Obywatele do Senatu. W mniejszym czy większym stopniu związało się z nim 46 kandydatów, ale ostatecznie tylko jeden – wiceprezydent Wrocławia Jarosław Obrembski – zdobył mandat. Podobną taktykę rozważano na wybory lokalne w 2014 r. Jednak Dutkiewicz zawiązał sojusz z Platformą Obywatelską, co doprowadziło do rozłamu w jego środowisku i powstania odrębnego komitetu Bezpartyjni Samorządowcy. Zdobył on wtedy cztery mandaty w sejmiku województwa – jeden z nich przypadł np. Pawłowi Kukizowi. Samorządowcom lepiej z reguły szło w wyborach sejmikowych. W 2014 r. komitet wyborczy Teraz Wielkopolska ówczesnego prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego zdobył dwa mandaty w sejmiku V kadencji. Z tego samego komitetu Grobelny wystartował na stanowisko prezydenta Poznania, jednak w drugiej turze poległ w rywalizacji z kandydatem PO Jackiem Jaśkowiakiem. W zeszłorocznych wyborach samorządowych ruch Bezpartyjni Samorządowcy zdobył w skali kraju 15 mandatów w sejmikach (o cztery więcej niż SLD Lewica Razem), a jego przedstawiciele de facto zdecydowali o tym, że dziś na Dolnym Śląsku do władzy doszedł PiS.

Jarosław Flis, socjolog polityki: Progi do Senatu są naprawdę wysokie

Samorządowcy chcą wystartować do Senatu. To dobry pomysł?

Sprawa jest delikatna, bo prawdopodobnie nie wystartują obecni prezydenci największych miast, ale raczej byli, tacy jak Rafał Dutkiewicz, Hanna Gronkiewicz-Waltz czy Piotr Uszok. Wydaje mi się, że nie po to ktoś w listopadzie obejmował funkcję prezydenta, by teraz iść do Senatu.

Urzędujący prezydenci mogliby wystawić zastępców lub namaścić kogoś ze swojego środowiska.

Problem w tym, że nie wszyscy takich następców sobie hodują. Tak, zdarzają się starannie zaplanowane sukcesje, gdy urzędujący włodarz rezygnuje, a wybory bezproblemowo wygrywa jego dotychczasowy zastępca. Są jednak miasta, np. Kraków, gdzie nawet utrzymanie się na stanowisku wiceprezydenta nie jest oczywiste.

To może zejdźmy niżej, na poziom wójtów i burmistrzów. Nierzadko są to lokalni baronowie, cieszący się ogromną popularnością. Perspektywa zostania senatorem może być dla nich kusząca.

W tym kontekście można powiedzieć, że każdy wójt w Polsce ma większą władzę niż senator, mimo że ta druga funkcja jest postrzegana jako bardziej prestiżowa. Zdarzały się przypadki, gdy czynni samorządowcy zdobywali np. mandaty poselskie. Wielu przeżyło jednak potem frustrację. Dostrzegam tu jednak jeszcze jeden problem. Ponad 30 senatorów ma dziś Platforma Obywatelska i przytłaczająca większość z nich może chcieć kandydować ponownie.

Chodzi więc o to, by samorządowcy – chcąc wspomóc obóz anty-PiS – nie kanibalizowali się z politykami opozycji w poszczególnych okręgach?

Może być różnie. Być może niektórzy senatorowie przejdą na emeryturę, część da się do nowej koncepcji przekonać i odpuści, ale to będzie margines. W tej jednej trzeciej Polski najbezpieczniejszej z punktu widzenia PO – bo tam PiS nie wygrał w 2015 r. – ta inicjatywa samorządowa nie ma czego szukać. Ale może próbować np. na Podkarpaciu, gdzie od lat rządzi PiS. Jak w PiS doszło do kłótni, to nawet na Podhalu kandydat PO był w stanie wygrać w 2011 r. Pozostaje jeszcze ta jedna trzecia kraju, gdzie w 2011 r. wygrała Platforma, a w 2015 r. PiS. To tam będzie się faktycznie ważyć, kto ma większość. Tam samorządowcy mogliby spróbować sił. Pytanie, czy będą startować przeciw PO i PiS, czy mając ciche błogosławieństwo PO.

I podkreślać swoją neutralność jak Bezpartyjni Samorządowcy?

Jak patrzymy na ostatnie wybory do sejmików, to Bezpartyjni mieli 5 proc., a PiS z PO łącznie 60 proc. W 2011 r. inicjatywa prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza „Obywatele do Senatu” uzyskała 16 proc. tam, gdzie miała kandydatów.

Teraz realia są inne. Po zabójstwie prezydenta Gdańska samorządowcy atakują TVP i krytykują styl władzy PiS. Może ich desant na Senat ma większe szanse powodzenia?

Prezydenci Trzaskowski i Jaśkowiak, bo to oni organizowali konferencje w tej tematyce, są oficjalnie politykami PO. Tak więc ich apele mogą być kierowane do Platformy, by w tych okręgach, w których nie ma „starych” senatorów, wciągała na listy znanych samorządowców lub nie eksponowała partyjnego szyldu. A to nie musi być proste, bo chętnych do zostania senatorem w PO nie brak. Tak czy owak, progi w wyborach do Senatu są wysokie. Z poparciem powyżej 30 proc. głosów wygrywa naprawdę niewielu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj