Dziennik Gazeta Prawana logo

Umorzenie śledztwa w sprawie wypadku Macierewicza. PO interweniuje: Traktowanie dróg jak "PiS-pasów"

22 lutego 2019, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz/Shutterstock
Posłowie PO zapowiedzieli w piątek złożenie zawiadomienia do prokuratury ws. niedopełnienia obowiązków służbowych przez prokuratorów, którzy umorzyli śledztwo dotyczące wypadku samochodowego b. szefa MON Antoniego Macierewicza.

- - oświadczył poseł PO Marcin Kierwiński. - - zapowiedział.

Według posła PO, "gdy mamy do czynienia z ewidentnym łamaniem prawa przez ludzi PiS, to prokuratura nie działa". - - stwierdził.

- - dodał Kierwiński.

Z kolei Cezary Tomczyk (PO) zapowiedział skierowanie do prokuratury zawiadomienia ws. kierowcy Macierewicza. - - oświadczył Tomczyk.

Natomiast poseł PO Krzysztof Brejza ocenił, że "w państwie PiS można odjechać z miejsca wypadku razem z kierowcą". - - zaznaczył Brejza.

- - oświadczył Brejza.

Kierowca Macierewicza w chwili wypadku nie miał uprawnień. Ale śledztwo umorzono

Kierowca Antoniego Macierewicza, byłego szefa MON, w dniu wypadku pod Toruniem w styczniu 2017 r. nie miał uprawnień do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. Mimo to prokuratura umorzyła w tej sprawie śledztwo - poinformował w piątek rano Onet.

Już ponad dwa lata minęły od wypadku w Lubiczu Dolnym pod Toruniem. W jednym z dwóch pojazdów Żandarmerii Wojskowej, które brały udział w karambolu, był ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Jego samochód ostro zahamował na światłach. W efekcie wjechało w niego BMW kierowane przez żołnierza Żandarmerii Wojskowej, a auto z Macierewicze uderzyło w inne pojazdy.

Antoni Macierewicz wyszedł z wypadku bez szwanku i innym autem pojechał na galę tygodnika "wSieci". Trzy inne osoby zostały ranne. Zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał starszy kapral Grzegorz G., kierowca jednego z samochodów kolumny ministra - przypomina Onet.pl.

Portal podkreśla, że prokuratura badała w osobnym postępowaniu kwestię osobistego kierowcy Antoniego Macierewicza i jego braku uprawnień do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. Śledztwo zostało jednak kilka miesięcy temu umorzone.

Onet.pl poznał szczegóły tej decyzji: zdaniem prokuratury limuzyna Macierewicza w chwili zdarzenia nie była pojazdem uprzywilejowanym, bo nie miała włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

"Samo dysponowanie przez Kazimierza Bartosika (kierowca byłego szefa MON - red.) samochodem wyposażonym w sygnały świetle i dźwiękowe nie świadczy o używaniu w charakterze pojazdu uprzywilejowanego" - czytamy w uzasadnieniu.

Ale to nie koniec niejasności. Okazuje się bowiem, że Bartosik w dniu wypadku nie miał aktualnych badań lekarskich.

Komplet uprawień dostał od Służby Kontrwywiadu Wojskowego dopiero kilkanaście dni po wypadku - informuje Onet.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj