W rozmowie z Karoliną Lewicką w Poranku Radia TOK FM prof. Balcerowicz wyliczył, że szef rządu złożył już 20 przedwyborczych obietnic. - Ta dwudziestka obejmuje tezy bez dowodu, kłamstwo, zwykłe brednie i insynuacje – ocenił.

Cytując wypowiedź premiera Morawieckiego dotyczącą tego, że przyrost wpływów z podatków to efekt "wyłącznie, czy głównie działań obecnego rządu", stwierdził, że "ogromna większość tego pochodzi z lepszej koniunktury, która się kończy".

- To jest wyjątkowy przekręt: przedstawienie tej nowej fali rozdawnictwa jako recepty na to, żeby było więcej Polaków. To kompletnie oderwane od jakichkolwiek badań. Będzie pewnie przeciwnie. Dlatego, że ta fala rozdawnictwa spowolni wzrost gospodarczy i w rezultacie utrzyma się duża luka w dochodach między Polakami a bogatszymi krajami. I to będzie wzmagać emigrację z Polski – mówił.

Przy stwierdzeniu, że również inne partie obiecują wyborcom wiele, zaczął zastanawiać się, czy nie jest to odchylenie wahadła po tych wszystkich latach, gdy liberałowie opowiadali, że trzeba zaciskać pasa. Dodał, że jeśli gospodarka nie dogania bogatszych, to ludzie nie tylko wyjeżdżają z kraju, ale nie poprawia się też jakość ich życia. - Obecnie, najprawdopodobniej, koniunktura wyraźnie słabnie. I w takiej oto sytuacji mamy licytowanie się przy pomocy obietnic. To jest jak taniec na Titaniku. Ci ludzie w większości wiedzą, że oszukują. Przecież nie są aż tak głupi, żeby nie wiedzieli. Robią to cynicznie (składają obietnice - red.) - ocenił Balcerowicz.

Jego zdaniem, należy zapytać, skąd państwo weźmie pieniądze na realizację tych wszystkich obietnic, a fala rozdawnictwa, która ma miejsce i będzie dalej prowadzona, "wyklucza tych już wykluczonych".