Dziennik Gazeta Prawana logo

Rolicki: Miller to dla nowej formacji zbędny balast

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Miller po zdobyciu 41-proc. poparcia wyborczego w 2001 roku dostał zawrotu głowy od sukcesu. Niespodziewanie jemu i jego ludziom zaczęło się wydawać, że wszystko im wolno. Wiara w to, że hulaj dusza, piekła nie ma, przyniosła upadek zwycięskiej do niedawna formacji - pisze w DZIENNIKU Janusz Rolicki, publicysta "Faktu".

Wojciech Olejniczak nie raz i nie dwa prezentowany był jako ciamajda, co do dwóch zliczyć nie potrafi. Tymczasem sposób, w jaki rozprawił się ze swym niedawnym patronem, a przy okazji byłym szefem rządu i założycielem SLD - Leszkiem Millerem dowodzi, że jest już pełnokrwistym graczem polskiej sceny politycznej.

Wojciech Olejniczak nie znając litości - po raz drugi, w ciągu dwóch lat - odmówił mu możliwości kandydowania w wyborach parlamentarnych z listy partii, którą przecież w 1999 roku sam Miller założył. Dziś mało kto pamięta, że to właśnie niedawny premier ściągnął Wojciecha Olejniczaka - wówczas młodego działacza ZMW - do swojej partii, wstawił na listę wyborczą w Łęczycy, a następnie wprowadził do rządu jako ministra rolnictwa.

Stąd trudno się dziwić, że gdy wiosną 2005 r. Olejniczak został wykreowany na lidera SLD, ekspremier nie posiadał się z radości. Sądził, że wita się z przysłowiową gąską. Dopóty, dopóki mógł, pokazywał się z Olejniczakiem - swoim politycznym uczniem. Obaj panowie wkrótce potem zafundowali sobie nawet wspólną wycieczkę sentymentalną do miasta Łodzi.

No i co? Nie minęło wiele miesięcy od wyboru Olejniczaka, a okazało się, że niegdysiejszy patron stał się dla młodego lidera niewygodnym już nie tylko przyjacielem, lecz nawet znajomym. Piszę o tym nie po to, aby rozdzierać szaty nad niewdzięcznością obecnego gospodarza partii z ulicy Rozbrat. Przeciwnie, dla każdego, kto obserwuje scenę polityczną, jego postawa jest dowodem dojrzałości i profesjonalizmu.

Polityka jest bowiem takim wrednym w sumie zajęciem, że nie ma w niej przyjaźni, lecz istnieje tylko chłodna kalkulacja. Ponieważ Olejniczak został partyjnym liderem - za cenę przystąpienia do obozu politycznego prezydenta Kwaśniewskiego - musiał więc stać się graczem w jego drużynie. Leszek Miller bowiem do nowej ekipy Kwaśniewskiego w żaden sposób nie pasował. Po pierwsze, wyrósł za bardzo w dniach swej partyjnej chwały, która doprowadziła go do gabinetu premiera, a po drugie, popełnił zbyt wiele błędów, które przyniosły jemu i jego ugrupowaniu bezprzykładną klęskę.

Śmiało można powiedzieć, że były premier nie dorósł do swej politycznej roli. Nie rozumiał, że prezydowanie rządowi - z ramienia partii socjalistycznej - w centrum Europy w XXI w. wymaga innego oprzyrządowania socjotechnicznego aniżeli to, którego używa konkurencja prawicowa.

Premier wywodzący się z szeregów socjaldemokratycznych musi pamiętać przede wszystkim o lewicowych zasadach, które nigdy nie mogą być traktowane nieserio. Lewica zwykle wygrywa dlatego, że od niej wyborcy wymagają szeroko i różnorodnie pojmowanej troski o tzw. świat ludzi pracy. Wiąże się z tym światopoglądowa otwartość wyrażająca się w rozsądnym oddzieleniu państwa od Kościoła.

Polityce zagranicznej lewicy musi towarzyszyć otwartość pozbawiona militarnej tromtadracji. To wszystko winno być połączone z polityką gospodarczą sprzyjającą kapitałowi. To sprzyjanie nie może odbywać się jednak kosztem zwykłych ludzi żyjących z pracy najemnej.

Dodatkowym obciążeniem politycznym dla lewicowego premiera - w naszym regionie - jest dziedzictwo związane z komunistyczną przeszłością. Ten splot uwarunkowań wymaga od szefa gabinetu intelektualnej sprawności i przebiegłości. Nie może mu nigdy towarzyszyć buta i zadufanie. Tymczasem Miller po zdobyciu 41-proc. poparcia wyborczego w 2001 roku dostał zawrotu głowy od sukcesu.

Niespodziewanie jemu i jego ludziom zaczęło się wydawać, że wszystko im wolno. Niebaczenie na wędzidła, które jego formacji wyznaczyła historia, przyniosło owoce w postaci afer, które najpełniej symbolizuje osoba Lwa Rywina. I tak wiara w to, że piekła nie ma i wszystko wolno, przyniosła upadek zwycięskiej do niedawna formacji.

Reakcją środowiska lewicowego i centrowego na przypadek Millera jest próba zbudowania nowej centrolewicy. Kieruje nią Wojciech Olejniczak, za którego plecami stoją Kwaśniewski, Szmajdziński i garść nowych liderów, takich jak Senyszyn, Napieralski czy Kalisz. Ten nowy układ wyłonił się po partyjnej pożodze. Dziś przyszedł czas na jednoczenie szeregów i tworzenie nowej formacji. Sięgnięto do wzorów organizacyjnych wypróbowanych w latach dziewięćdziesiątych.

Tym razem jednak uznano, że warunkiem powodzenia jest zachowanie dotychczasowego elektoratu z równoczesną próbą pozbycia się tak uwierającego postkomunistycznego dziedzictwa. Do tego manewru niezbędny stał się sojusz z Partią Demokratyczną, wnoszącą w wianie solidarnościowe korzenie.

Przyjęta strategia sama przez się wykluczyła z grupy liderów zarówno Millera, jak i Oleksego, Dyducha i wielu, wielu innych polityków mających w Sojuszu bogatą kartę. Obecny dramat Millera, który zdecydował się na wystąpienie z SLD, pogłębia jego egotyzm niepozwalający mu pogodzić się z faktami.

Dla każdego bowiem jest jasne, że jego obecność w ławach poselskich zaprzeczyłaby wiarygodności nowej centrolewicy. Rozliczenie z ekspremierem tym bardziej było niezbędne, że pchał się on na afisz i z łamów gazet, i ekranów był prezentowany jako symbol Lewicy i Demokratów. Zaprzeczało to w sposób ostentacyjny wiarygodności operacji politycznej sygnowanej przez Olejniczaka i Kwaśniewskiego.

Czy bez Millera nowa centrolewica będzie mocniejsza, czy słabsza, czas pokaże. Ja uważam, że jego odejście jest niezbywalnym warunkiem sukcesu Lewicy i Demokratów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj