W rozmowie z PAP rzecznik prezydenta Błażej Spychalski podkreślił, że ani prezydent, ani Kancelaria Prezydenta nie będą włączali się w kampanie wyborczą żadnej z partii. - To jest działanie stricte polityczne - ocenił konferencję lewicy Spychalski.

Do sprawy Piebiaka odnieśli się na konferencji prasowej przed Pałacem Prezydenckim sekretarz generalny Wiosny Krzysztof Gawkowski i rzeczniczka Lewicy Razem Dorota Olko. Według Olko, jeśli Zbigniew Ziobro wiedział o sprawie, "powinien raz na zawsze zniknąć z polskiej polityki". - Jeżeli nie wiedział, to go dyskwalifikuje jako szefa resortu, bo oznacza, że jest nieudolnym ministrem sprawiedliwości i nie wie, co się dzieje w jego resorcie - dodała.

- Jesteśmy pod Pałacem Prezydenckim, bo w sytuacji, kiedy Zbigniew Ziobro dalej jest ministrem sprawiedliwości, oczekujemy reakcji głowy państwa - powiedziała Olko. - Prezydent Duda przyzwyczaił nas do tego, że jak się coś złego dzieje z wymiarem sprawiedliwości, to jest na nartach albo w Juracie. Nie wiemy, gdzie jest teraz, ale czekamy na reakcję - zaznaczyła.

Gawkowski ocenił, że w rządzie PiS nie ma woli wyjaśnienia "afery hejterskiej" w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Mateusz Morawiecki w tej sprawie abdykował informując, że sprawa kończy się, kiedy została przyjęta dymisja wiceministra Piebiaka. My uważamy, że tę sprawę trzeba wyjaśnić do samego dna, wyjaśnić tak bardzo jak jest możliwe. Ale minister Ziobro nie może być sędzią we własnej sprawie, który jednocześnie jest zwierzchnikiem prokuratury i był też szefem wiceministra Piebiaka - podkreślił.

- Andrzej Duda był notariuszem ustaw, które demontowały system sprawiedliwości w Polsce. Andrzej Duda jest też jedyną z osób, która może dzisiaj wpłynąć na rząd, który powinien tę sprawę wyjaśnić, dlatego zgodnie z art. 141 (konstytucji) wzywamy prezydenta Andrzeja Dudę, aby zwołał Radę Gabinetową, podczas której domagamy się wyjaśnień ze strony ministra Ziobry, ale też jasnej deklaracji od pana premiera Morawieckiego, że sprawa zostanie wyjaśniona, bo do dnia dzisiejszego nie doczekaliśmy się żadnych działań prokuratury, nie zostały zabezpieczone komputery, które powinny być zabezpieczone - zaznaczył sekretarz generalny Wiosny.

Dodał, że nie ma też informacji o tym, że Ziobro został objęty postępowaniem nadzorczym. - Wiele przesłanek wskazuje na to, że on wiedział o tym, co się dzieje w jego ministerstwie, że resort przekształcił się w zorganizowaną grupę hejterską, a ta grupa hejterska działa na zlecenie, zlecenie jednego z najważniejszych polityków Zjednoczonej Prawicy i szefa Solidarnej Polski ministra Zbigniewa Ziobry - podkreślał Gawkowski.

- W rękach Andrzeja Dudy są dzisiaj argumenty, ale też konstytucyjne przesłanki do tego, żeby tę sprawę wyjaśnić. Wierzymy głęboko, że Andrzej Duda nie będzie uciekał od odpowiedzialności, że afera Piebiaka, afera hejterska zostanie raz na zawsze wyjaśniona, a to, co się stało w Ministerstwie Sprawiedliwości, ta gangrena, która obsiała jeden z najważniejszych publicznych resortów - resort sprawiedliwości, zostanie szybko wyjaśniona - stwierdził.

- Pan Andrzej Duda, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, wielokrotnie podkreślał, że prawo powinno być prawem, a sprawiedliwość sprawiedliwością. Wzywamy go dzisiaj do tego, żeby miał odwagę stanąć po stronie prawdy i powiedzieć, że nie ma zgody w instytucjach publicznych Rzeczypospolitej Polskiej na hejterstwo i na to, żebyśmy przyzwalali na działania wzywające do nienawiści - mówił Gawkowski. - Wierzymy, że minister Ziobro zostanie poddany ocenie przez prokuraturę, Mateusz Morawiecki go zdymisjonuje, a prezydent Andrzej Duda będzie dążył do tego, żeby ta sprawa nie została zamieciona pod dywan - dodał polityk.

Rzecznik SN: Prezydent powinien w takich sprawach się odzywać

W modelowych warunkach i patrząc modelowo na rolę prezydenta, to prezydent powinien w takich sprawach się odzywać - powiedział w poniedziałek rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski odnosząc się do sprawy hejtowania sędziów w internecie.

Sędzia Laskowski był pytany w radiu RMF o to, czy oczekiwałby zajęcia stanowiska w tej sprawie przez prezydenta Andrzeja Dudę. - Tak oczywiście powinno być, że w wielu sprawach zabiera głos prezydent. Tak samo powinno być, że w sprawach moralnie bardzo interesujących społeczeństwo powinien zabierać głos Kościół i tak dalej. Wiemy, jakie są te wzorce, jak powinny one być wypełniane i często mamy poczucie, że wypełniane nie są - odpowiedział rzecznik SN.

- W modelowych warunkach i patrząc modelowo na rolę prezydenta, to prezydent powinien w takich sprawach się odzywać - podkreślił sędzia Laskowski.

Z artykułów publikowanych w zeszłym tygodniu przez Onet wynikało, że wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji. Przedstawiciele rządu wskazywali wówczas, że dymisja wiceministra sprawiedliwości kończy sprawę "w sensie politycznym".

- Chyba wszyscy, którzy to komentują, są zgodni - na pewno nie możemy uznać, że sprawa jest zamknięta. Należałoby wręcz naciskać na te wszystkie struktury państwa, na prokuraturę i organa dyscyplinarne, żeby robiły wszystko, żeby to wyjaśnić do dna - ocenił w poniedziałek sędzia Laskowski.

Jak dodał rzecznik SN "trudno uwierzyć, że szef, czyli minister chyba nic o tym nie wiedział". - To nie było działanie w ciągu dwóch-trzech dni, jakiś incydent, tylko dosyć zorganizowana i długotrwała działalność - wskazał.

Z doniesień portalu wynikało też, że w proceder miał być zamieszany m.in. sędzia SN Konrad Wytrykowski, który miał wymyślić akcję wysyłania pocztówek z wulgarnym napisem do I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. W czwartek rzecznik dyscyplinarny SN z urzędu podjął czynności wyjaśniające i sprawdzające, w sprawie doniesień dotyczących sędziego Wytrykowskiego.

Czynności wyjaśniające w sprawie korzystania przez sędziów z mediów społecznościowych podjął także rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab.

W związku z doniesieniami Onetu, do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, złożone przez SLD; w związku z tym zawiadomieniem prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające. Z kolei prezydium Krajowej Rady Sądownictwa w uchwale wyraziło zaniepokojenie i zażądało wyjaśnień od członków Rady wymienianych w publikacjach portalu. Zdaniem prezydium Rady, niezbędne jest zbadanie wszystkich doniesień medialnych przez organy ścigania i przez właściwego rzecznika dyscyplinarnego sędziów.