Posłowie z Zespołu na rzecz Nowej Konstytucji oraz Koła Poselskiego "Przywrócić Prawo" zorganizowali w Warszawie konferencję pt. "Prawa wyborcze obywateli RP. Regulacje prawne - praktyka - postulaty". Wzięli w niej udział m.in. kandydaci do Senatu z Komitetu Wyborczego Wyborców "Przywrócić Prawo", lider partii "Skuteczni" poseł Piotr Liroy-Marzec, przedstawiciel biura Rzecznika Praw Obywatelskich Jarosław Zbieranek oraz pracownicy nauki.

Przewodniczący koła "Przywrócić Prawo" Janusz Sanocki oświadczył, że "obywatel Polski nie ma prawa kandydować indywidualnie do Sejmu", co - jak podkreślił - potwierdziła na piśmie Państwowa Komisja Wyborcza. Według niego oznacza to, że "prawo swobodnego kandydowania do Sejmu zostało zlikwidowane i oddane w ręce liderów partyjnych, którzy arbitralnie decydują o tym, kto może, a kto nie może kandydować (do Sejmu)".

Prof. Izabela Lewandowska-Malec z Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreśliła, że "obywatele nie mogą zostać posłami, jeżeli nie uzyskają poparcia partii politycznej, która spełnia rolę oligarchii partyjnej". - Czyli obywatel musi mieć poparcie oligarchii, a oligarchia to przecież nie jest demokracja - zauważyła.

Poseł Jarosław Jachnik ocenił, że "gdy nie ma demokracji, gdy nie ma biernego prawa wyborczego, to nie ma także sprawiedliwości, nie ma wymiaru sprawiedliwości, gdyż funkcje prokuratorskie i sędziowskie też są funkcjami politycznymi". - Prawie przez 30 lat psujemy państwo. Czas najwyższy, żebyśmy to próbowali naprawić, i to jest jedna z przyczyn naszego kandydowania do Senatu - podkreślał Jachnik (który kandyduje z komitetu "Przywrócić Prawo" do Senatu w Bielsku-Białej).

Liroy-Marzec zwrócił uwagę, że każdy kto zechce kandydować do Sejmu, musi zebrać minimum po 6 tys. podpisów w każdym z 21 okręgów wyborczych. - Muszę skrzyknąć ekipę w całym kraju, liczyć na to, że ktoś nie doprowadzi do sabotażu (nie dostarczy sfałszowanych podpisów poparcia - red.), jednocześnie mając całą masę pieniędzy i ludzi, którym należy ufać w stu procentach. A na koniec najczęściej jest tak, że takie ruchy są rozbijane już na poziomie zbierania podpisów, gdyż duże partie są mocno zorganizowane w regionach - powiedział Liroy-Marzec.

Według lidera "Skutecznych" część społeczeństwa "idzie za swoimi oligarchami, jak stado owiec za baranem". - Cztery ugrupowania zawładnęły życiem politycznym Polaków, nie dopuszczają zwykłych obywateli, żeby reprezentowali swoje prawa w Sejmie, i ta patologia postępuje - ocenił Liroy-Marzec.

Lider "Skutecznych" zaapelował do wszystkich wyborców, aby byli "bardziej świadomi tego, jakich ludzi wybierają". Zachęcał też, aby obserwowali "ruchy pro-obywatelskie", działania kandydatów KWW "Przywrócić Prawo" do Senatu, a także "Skutecznych".

- Dołączajcie się do nas nie tylko podczas wyborców. Tu chodzi o samopomoc obywatelską. Żadne z czterech ugrupowań nam nie pomoże. A jeżeli nawet będzie próbowało obywatelom pomagać, co robi teraz (PSL - red.) w przypadku Pawła Kukiza, to gwarantuję, że "wciągną ich pod wodę". Dzisiaj obywatele, którzy są zbyt świadomi, którzy chcą robić +ustawy dla obywatela+, są bardzo szybko niszczeni - powiedział.

Liroy-Marzec oświadczył, że jednym z celów sobotniej konferencji o łamaniu praw wyborczych Polaków, jest zwrócenie uwagi "na patologię, jaka dzieje się w Polsce". - To nie jest tak, że my się dzisiaj obudziliśmy. Mówimy o tym od dawna, a niektórzy od czterech w Sejmie, jak Janusz Sanocki. My jesteśmy obudzeni i świadomi, ale chcemy obudzić tych ludzi, którzy nie są obudzeni, ewentualnie tych, którym w tej chwili nie chce się zajmować polityką. Warto się tym interesować, bo inaczej polityka zajmie się nimi (bez ich wiedzy i woli) - podkreślił.