Szefowa Nowoczesnej poinformowała w poniedziałek, że w niedzielę, w czasie emisji jednego z programów TVN24 na adres kontaktowy stacji został przesłany mail z pogróżkami. W poniedziałek zatrzymany został przez policję funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej w związku z zawiadomieniem dot. kierowania gróźb karalnych pod adresem osoby publicznej. We wtorek w radiu RMF FM Lubnauer zaznaczyła, że nie zamierzała sprawy początkowo upubliczniać. - powiedziała
- dodała. - podkreśliła. W ocenie Lubnauer na przesłane pogróżki pod jej adresem miał wpływ hejt w internecie. Przewodnicząca Nowoczesnej dodała, że na adres TVN24 przesłano dwa maile. - powiedziała.
Centrum Informacyjne Sejmu podało, że w poniedziałek został zatrzymany przez policję funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej w związku z zawiadomieniem dotyczącym kierowania gróźb karalnych pod adresem jednej z osób publicznych. Funkcjonariusz miał 19-letni staż. "Do dotychczasowego przebiegu jego kilkunastoletniej służby nie było żadnych zastrzeżeń" - zaznaczono w komunikacie CIS. Szef Kancelarii Sejmu - podało CIS - "na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, niezwłocznie zawiesił obwinionego funkcjonariusza w czynnościach służbowych oraz zażądał podjęcia kroków zmierzających do natychmiastowego wydalenia go ze służby". Ponadto poinformowano, że zgodnie z ustawą o Straży Marszałkowskiej, "niezwłocznie wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariusza".
Robert Mazurek pytał też Katarzynę Lubnauer o hejt w internecie - chciał m.in. wiedzieć, dlaczego śledzi ona profil Soku z Buraka. - powiedziała posłanka. Stwierdziła, że fejkowe informacje, rozpowszechniane przez ten profil - dodała
Lubnauer zabrała też głos w sprawie Klaudii Jachiry i jej fotografii z hasłem parodiującym slogan "Bóg, honor, ojczyzna" na tle pomnika państwa podziemnego. Jej zachowanie skrytykowała część polityków opozycji - m.in Sławomir Nitras. - powiedziała posłanka. Dodała, że - jej zdaniem - Jachira nie powinna być na listach wyborczych. Przyznała jednak, że nie można jej już z nich usunąć i jedynym wyjściem jest rezygnacja kandydatki ze startu w wyborach.