Demonstracja poparcia dla reformy wymiaru sprawiedliwości - zorganizowana przez Kluby "Gazety Polskiej" - rozpoczęła się od modlitwy i odśpiewania hymnu. Działacz opozycyjny z czasów PRL, przewodniczący warszawskiego Klubu "GP" Adam Borowski podkreślił, że obecny rząd dostał w wyborach parlamentarnych mandat, by wymiar sprawiedliwości został do końca zreformowany. "Wesprzyjmy rządzących, wesprzyjmy to, aby wymiar sprawiedliwości został do końca zreformowany" - mówił.

Reklama

Zadałem sobie trud i przejrzałem Traktat Lizboński. Tam wymiar sprawiedliwości nie podlega kompetencjom UE. To jest nasze suwerenne prawo – mówił. - To, co robią urzędnicy unijni, to jest nadużywanie prawa. Oni nie mają prawa ingerować w ustrój wymiaru sprawiedliwości – dodał. Jak podkreślił, obecność na demonstracji jest także wyrazem "gotowości obrony naszej suwerenności" oraz wsparciem dla prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej.

My nie prosimy, my żądamy dokończenia reformy wymiaru sprawiedliwości - oświadczył Borowski, bo - jak dodał, Polska musi być silna sprawiedliwością.

Z kolei redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz podkreślił, że sobotnia manifestacja pokazała, iż Polska chce sprawiedliwości, solidarności i godności. Jak mówił, "bez sprawiedliwych sądów nie będzie wolności". - Walczymy przede wszystkim o sądy, bo one są dzisiaj narzędziem cenzury - dodał. Sakiewicz ocenił, że "nie ma nic gorszego niż złodziej w todze", jak dodał - "ci ludzi mają wymierzać prawo, a nie je łamać".

Sakiewicz zwrócił się także do Polonii. "Jesteście nam dziś bardzo potrzebni, bo możecie tam - w Paryżu, Berlinie, Waszyngtonie mówić o tym, co się tutaj dzieje" - przekonywał. - Pamiętamy czasy, kiedy oligarchowie i wewnętrzne mafie sięgały po pomoc wrogów za granicą. Dzisiaj jest tak samo. Jest tylko jedna różnica: mamy silne państwo, które nie pozwoli, aby ktokolwiek dyktował nam, jak Polska ma wyglądać - dodał. Podkreślił, że Polacy, wskazując obecnie rządzących, dokonali demokratycznego wyboru, "nikt nie zmieni wyborów demokratycznych" - zaznaczył.

Naczelny "GP" ocenił, że jeśli sędziowie nie mają sumienia, by uczciwie orzekać, to nie są sędziami, a "przebierańcami w togach". Podkreślił jednak, że manifestacja nie jest po to, by "kogokolwiek potępiać i źle mu życzyć", lecz po to, by "poprzeć reformy, które dokonał demokratycznie wybrany Sejm, podpisał demokratycznie wybrany prezydent i które oceniał będzie Trybunał Konstytucyjny, któremu próbuje się odebrać prawo do stanowienia tego, co jest zgodne z konstytucją, a co nie".

Sakiewicz dodał również: "jeśli będzie trzeba, przyjdziemy pod Sąd Najwyższy, wtedy zobaczą, gdzie jest naród i czego on chce".

W liście odczytanym przez Adama Borowskiego do demonstrujących zwrócił się również przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Uznał za oczywiste to, że polski wymiar sprawiedliwości wymaga reformy. Przypomniał, że NSZZ "Solidarność" mówi o tym nieprzerwanie od początku lat 90., gdy postulaty związkowców zostały zawarte w obywatelskim projekcie konstytucji. Wymienił m.in. lustrację i dekomunizację środowiska sędziowskiego oraz przywrócenie społecznej kontroli nad sądami. "Dzisiaj, po blisko trzydziestu latach, te postulaty są nadal aktualne" - podkreślił.

"Społeczeństwo tak jak nad władzą ustawodawczą i wykonawczą musi mieć również kontrolę nad władzą sądowniczą. Nie jest to kwestia polityczna. To standard obowiązujący w każdym normalnym demokratycznym państwie prawa. I o tę normalność walczymy" - przekonywał w piśmie szef "S".

Wyraził również opinię, że "zagrożeniem dla funkcjonowania i suwerenności państwa stał się rokosz części środowiska sędziowskiego - podkreślam części, bo większość to porządni, uczciwi ludzie - a także bunt totalnej opozycji i międzynarodowa ingerencja w nasze wewnętrzne sprawy". Jego zdaniem, "musimy działać bardziej radykalnie. Takim działaniem jest dzisiejsza manifestacja". "W tej walce jesteśmy razem" - podkreślił przewodniczący NSZZ "Solidarność".

Działacz opozycyjny z czasów PRL, współtwórca "Solidarności" Andrzej Gwiazda powiedział natomiast, że "czas dokończyć proces rozpoczęty 40 lat temu". Jak podkreślił, "musimy doprowadzić ten marsz do końca, do mety, do zwycięstwa". Zwrócił też uwagę, że obecnie rządzącym potrzebne jest wsparcie ich wyborców. - Poczucie, że za naszymi plecami stoją ludzie, którzy nas popierają, daje ogromną siłę, również siłę argumentacji. Walcząc z kłamstwem i manipulacją, to wsparcie wyborców musi być odczuwalne codziennie. Po to tu jesteśmy - mówił były opozycjonista.

Inny były działacz opozycyjny Krzysztof Wyszkowski stwierdził, że gdyby w latach 80. ktoś powiedział, iż w wolnej Polsce będzie obowiązywała zasada "obrony skorumpowanych sędziów", zostałby uznany za "wariata". "40 lat później postkomunistyczne media ogłaszają Aleksandra Kwaśniewskiego najlepszym prezydentem III RP, a m.in. Adama Strzembosza autorytetem prawniczym. Ludzi, którzy zostali wierni idei Solidarności, obwołują zaś jako faszystów i wrogów europejskości" - mówił Wyszkowski. Stwierdził też, że "dzisiaj publicznie mówi się o obowiązku rezygnacji nie tylko z suwerenności Polski, ale także samej polskości, która ma być nienormalnością".

Podczas demonstracji wystąpił m.in. satyryk i autor piosenek Jan Pietrzak. Przed wykonaniem solidarnościowych pieśni podkreślił, że sądy w Polsce powinny działać dla Polaków, a nie wyłącznie dla prawników. Zaznaczył, że oprócz pamięci o sześciu Ojcach Niepodległości Polski, należy również pamiętać o osobach, które walczyły o wolną Polskę w latach 80.

Na transparentach, które trzymali uczestnicy demonstracji widniały napisy: "Kasta? Basta. Precz z bezprawiem w sądach", "Sądy i prokuratura w ręce suwerena", "Fałszywe sądy, złodziejskie rządy", "Stop sądokracji", "Kasta do kasacji, usunąć z zawodu przestępców w togach", "Kasta do pełnej lustracji".

Reklama