Rząd jest już na etapie konsultowania technicznych szczegółów z zewnętrznymi podmiotami, m.in. w zakresie druku i dystrybucji pakietów wyborczych.

Reklama

Z informacji DGP wynika, że najprawdopodobniej przygotowaniem ponad 30 mln kart, oświadczeń (na które wyborca wpisze swoje dane) i instrukcji głosowania zajmie się PWPW, być może wsparta przez podwykonawców.

Wydruk to kwestia kilku dni. Prawdziwym wyzwaniem jest późniejsza dystrybucja pakietów – mówi jeden z naszych informatorów.

Tu przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP) też zrobili wstępne rozeznanie na rynku. Jak słyszymy, pytania o tzw. możliwości lettershopowe (obsługa masowej korespondencji) zostały skierowane m.in. do spółek energetycznych, takich jak Energa i Tauron, które mają doświadczenie w wysyłce tysięcy rachunków do klientów. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że spółki nie pala się do współpracy (choćby jako podwykonawcy Poczty Polskiej) z uwagi na skale wyzwania.

– Działamy w warunkach nadzwyczajnych, od czasu uchwalenia ustawy w Sejmie pewne przygotowania już się toczą. Gdy ustawa przejdzie pełny proces legislacyjny, zostaną wydane wszystkie akty wykonawcze – mówi Karol Manys, rzecznik MAP.

Jednocześnie PiS postanowił fortelem usunąć prawną kolizję nowego sposobu głosowania z obowiązującymi przepisami, wskutek której wiele procedur by się dublowało. Ponieważ opozycja zapowiada, że Senat przetrzyma ustawę o głosowaniu korespondencyjnym do 5 maja, to poprawki dopisano w Sejmie do kolejnej ustawy "covidowej". Tą Senat zajmie się w środę.

Chodzi m.in. o druk kart wyborczych, co wedle dotychczasowych reguł powinno się odbyć do końca miesiąca. Poprawki pozwola uniknąć podwójnego druku kart – najpierw według obecnej procedury, a potem nowej. Opozycja jest w tym przypadku pod ściana: gdyby chciała skutecznie zatrzymać te zmiany, powinna przetrzymać również tę ustawę 30 dni. Ale to narazi ja na zarzuty, że blokuje wsparcie dla biznesu.

Wybory mają być w maju i kropka

Rząd zamierza zlecić druk kart do głosowania państwowej spółce. To byłaby kolejna zmiana w stosunku do dotychczasowego systemu wyborczego.

PiS szykuje się do zdalnych wyborów prezydenckich. Jak słyszymy od naszego rozmówcy znającego sposób działania Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, ewentualne wydrukowanie pakietów wyborczych to kwestia 4-5 dni. – W grę wchodzi przestawienie maszyn dostosowanych do papieru syntetycznego, na którym dziś robione są np. strony wizowe do paszportów czy banknoty. Większym wyzwaniem będzie ewentualna druga tura wyborów. Nie wiemy, kiedy zakończy się podliczanie głosów i wyjdzie zlecenie na druk nowych kart do głosowania, a przecież między pierwszą a drugą turą są tylko dwa tygodnie – ocenia nasz rozmówca. Jak dodaje, większym problemem może się okazać nie druk, a dystrybucja i opakowanie pakietów wyborczych w koperty. W rozmowach na linii rząd–PWPW pojawia się też kwestia dostawy owych pakietów (prawdopodobnie jako pomocy dla Poczty Polskiej). Na to jednak – jak słyszymy od jednego z pracowników Wytwórni – nie ma raczej szans.

Nasz rozmówca z rządu przyznaje, że trwa badanie rynku pod kątem przygotowań wyborczych, ale że formalnie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje. Niemniej w jego opinii wariant „najbardziej pożądany” to właśnie powierzenie zadania druku kart PWPW. – Na dziś pewne jest jedno: z drukiem zdążymy, niezależnie od tego, czy wybory będą 10, 17 czy 23 maja – przekonuje.

W myśl ustawy o szcze gólnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. (aktualnie zajmuje się nią Senat) minister aktywów państwowych po zasięgnięciu opinii PKW rozporządzeniem określi wzór karty do głosowania, w tym sposób oznaczenia jej autentyczności. Pakiety wyborcze mają być wykonane przez podmiot wskazany przez ministra, a następnie przekazane operatorowi wyznaczonemu (Poczcie).

To znaczne ograniczenie roli, jaką do tej pory w tym procesie odgrywały najwyższe organy wyborcze. Pięć lat temu to PKW podejmowała uchwałę określającą wzór karty do głosowania. Następnie Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) w drodze przetargu zlecało jej druk i zapakowanie dla poszczególnych obwodowych komisji wyborczych. Wydrukowano nakład odpowiadający 90 proc. liczby uprawnionych do głosowania (z czego 85 proc. nakładu dostarczono do obwodowych komisji wyborczych, a 5 proc. zatrzymano jako rezerwę zdeponowaną u wójta, burmistrza lub prezydenta miasta). Odbioru paczek z kartami do głosowania od wykonawcy dokonywał pracownik delegatury KBW, upoważniony przez przewodniczącego okręgowej komisji wyborczej.

Reklama

Głosowania na nową modłę

Nowy model głosowania „kopertowego” przewiduje, że do skrzynek pocztowych 30 mln wyborców trafią pakiety zawierające kopertę „tajną” z kartą do głosowania. Ta zostanie wsadzona do drugiej koperty, w której będzie formularz z danymi głosującego. W dniu wyborów wyborcy będą musieli wypełnione pakiety wrzucić do specjalnych skrzynek, jakie poczta ma wystawić w tym dniu w całej Polsce w wybranych punktach. Skrzynki będą w praktyce ulicznymi urnami wyborczymi. W tej chwili trwa rozważanie, ile ma ich być. Minimum to 27,5 tysiąca, czyli tyle, ile dziś jest obwodowych komisji wyborczych, choć możliwe jest wystawienie większej liczby. Zgodnie z założeniem skrzynki mają być pilnowane przez policjantów (choć brane pod uwagę są także inne warianty, jak wojsko czy straż miejska). Tak więc to liczba funkcjonariuszy, którzy w dniu wyborów będą mogli pilnować skrzynek, realnie wyznaczy maksymalną liczbę urn. W obozie rządowym pojawiają się obawy o to, jak będzie przyjmowane pilnowanie skrzynek, zwłaszcza gdyby zaangażować do tego np. wojska obrony terytorialnej.

Senat o ósmoklasistach i ustawie o COVID-19

Senatorowie chcą zaproponować, żeby w tym roku zrezygnować z egzaminu ósmoklasisty. Podczas rozpoczynającego się posiedzenia planują przyjąć taki projekt inicjatywy legislacyjnej. Zamiast egzaminu podstawą do kwalifikacji do szkół średnich byłby konkurs świadectw, brane byłyby także pod uwagę osiągnięcia w konkursach czy olimpiadach. - Jest pytanie, jaką gwarancję sprawiedliwej oceny dawałby egzamin w sytuacji, w której przez półtora miesiąca jedne dzieci przerabiały program, a inne praktycznie nie - uzasadnia projekt senator KO Marek Borowski. Losy projektu, który trafi do Sejmu, będzie zależał od PiS, który ma większość. Rząd na razie zawiesił egzamin, ale nie podjął jeszcze decyzji, czy się odbędzie w innym terminie, czy zostanie anulowany.

Na bieżącym posiedzeniu Senat ma się też zająć kolejną ustawą covidową. Opozycja szykuje do niej korekty. Jedna z nich zakłada, że dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługujący w trakcie zawieszenia zajęć przez szkoły należałby się rodzicom dzieci, które chodzą do szkoły podstawowej. Obecnie granica wieku dzieci to 8 lat. Rząd rozważał już podwyższenie wieku dzieci do 12 lat, ale uznał to za zbyt kosztowne. Inne propozycje senackie to przyspieszenie terminu zwrotu VAT dla firm do 7 dni czy zawieszenie płatności drugiej raty podatku od środków transportu, który płacony jest za autobusy i samochody ciężarowe powyżej masy całkowitej 3,5 tony. Opozycja szykuje także wiele technicznych poprawek, które mają np. zapewnić, że z powodu umorzenia pożyczek dla mikrofirm czy skorzystania z zawieszenia opłacania składki na ZUS nie zwiększy się podatek dochodowy płacony przez firmy. ©℗

Wciąż nie wiadomo, skąd zostaną wzięte urny. Mają się one wyraźnie różnić od skrzynek pocztowych i będą otwierane wyłącznie w komisjach wyborczych. Jeden z rozważanych wariantów to posłużenie się przezroczystymi urnami z poprzednich wyborów.

Po zakończeniu głosowania urny zostaną dostarczone do komisji wyborczych. Tam liczenie głosów będzie się odbywało w dwóch etapach. Najpierw zostaną otwarte pierwsze koperty i na podstawie wyjętych z nich oświadczeń w spisie wyborczym zostanie odnotowane, kto zagłosował. Koperty z głosami trafią na oddzielny stos, by zachować tajność głosowania, i potem zostaną policzone głosy. W taki sposób ma się odbyć głosowanie w wyborach prezydenckich, bez względu na to, czy odbędą się w maju, czy zostaną przesunięte na skutek wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

Co zrobi Senat

Problemem jest to, że już działają standardowe procedury, wynikające z obowiązującego prawa i kalendarza wyborczego. PiS chce je zawiesić, korzystając z kolejnej wersji ustawy o COVID-19, którą Sejm przyjął tuż przed świętami. Dziś zajmie się nią Senat. W toku prac w Sejmie zostały zgłoszone trzy istotne poprawki związane z wyborami. Po pierwsze, art. 13. daje możliwość premierowi ogłoszenia rozporządzeniem dnia wolnego od pracy. „Wydając rozporządzenie, o którym mowa w ust. 1, Prezes Rady Ministrów uwzględnia zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. Zdaniem naszych rozmówców daje to możliwość wyznaczenia wyborów prezydenckich na inny dzień niż niedziela, byleby odbyły się w terminie wynikającym z konstytucji – nie krócej niż 75 dni przed upływem kadencji Andrzeja Dudy, czyli najpóźniej w sobotę 23 maja. Natomiast sama możliwość zmiany terminu wyznaczonych już przez marszałek Sejmu wyborów w stanie epidemii została zapisana w ustawie o głosowaniu kopertowym, która także jest w Senacie. Choć warto pamiętać, że konstytucjonaliści podważają możliwość zmiany terminu już zarządzonych wyborów inaczej niż przez wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.

Kolejny przepis „wyborczy” w ustawie o COVID-19 dotyczy dania możliwości Poczcie Polskiej dostępu do danych – z rejestru PESEL czy innych rejestrów publicznych – potrzebnych m.in. do „realizacji zadań związanych z organizacją wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Poczta ma przeprowadzić operację rozsyłania wyborczych pakietów, będzie więc musiała mieć dane adresowe wyborców. Słabością tego rozwiązania jest to, że nie gwarantuje realnej powszechności wyborów, tzn. że pakiety trafią do każdego wyborcy (problem danych meldunkowych).

Wreszcie do ustawy o COVID-19 trafił przepis, na mocy którego w trakcie wyborów prezydenckich, które odbywają się w czasie stanu epidemii, anulowany jest pakiet obecnych procedur wyborczych. Chodzi o to, by nie dochodziło do dublowania pewnych działań. Art. 100 ustawy mówi, że w takim przypadku nie stosuje się przepisów kodeksu wyborczego dotyczących wyznaczenia siedzib obwodowych komisji wyborczych i lokalów wyborczych (bo nie będzie głosowania w lokalach) czy dotychczasowej wersji głosowania korespondencyjnego lub przez pełnomocnika. Przepis anuluje także ustalanie przez PKW wzoru kart do głosowania i zlecanie przez nią ich druku.

Opozycja jest przeciwna tym zmianom, ale nie może odrzucić ustawy, ponieważ znajdują się tam istotne instrumenty związane z łagodzeniem ekonomicznych skutków walki z COVID-19, np. zakaz egzekucji komorniczych środków przeznaczonych na walkę z epidemią czy cały pakiet rozwiązań dla firm, w tym poszerzenie możliwości trzymiesięcznego zwolnienia ze składek na ZUS. Dlatego, jak zapowiada senator Marek Borowski z KO, wyborcze przepisy Senat odrzuci, choć zapewne PiS przywróci je w Sejmie.

Izba wyższa, w której większość ma opozycja, zamierza maksymalnie wykorzystać regulaminowy czas do pracy nad wspomnianą już ustawą opisującą w pełni głosowanie kopertowe. – Komisja senacka zajmie się nią 28 kwietnia, w tej chwili zamówiliśmy do niej opinie wybitnych prawników – mówi senator niezależny Krzysztof Kwiatkowski. To oznacza, że Senat odniesie się do niej najwcześniej 5 maja, potem ustawa wróci do Sejmu i będzie mogła wejść w życie 7 lub 8 maja, czyli tuż przed wyborami.