Niezwykle ostre ataki polityków SLD na Kościół nie wzięły się z niczego. Teraz - według Lecha Wałęsy - bardzo wyraźnie widać, że lewica nie ma nic innego do zaproponowania, jak tylko wojnę światopoglądową.

Reklama

"Z doświadczenia wiedzą, że w takich sytuacjach pustki koncepcyjnej zawsze sprawdzają się tematy zastępcze. Na dziś wymyślili krytykę Kościoła, a w innych momentach in vitro. Co zresztą też do ataku na Kościół sprowadzili. Lewej nogi wspierać więc nie będę, a o Kościół jestem spokojny. Nawet z nagrodzonym ostatnio Radiem Maryja" - pisze był prezydent.

Najwięcej dostało się od Wałęsy Joannie Senyszyn, choć z nazwiska jej nie wymienia. Nietrudno jednak rozpoznać posłankę SLD w opisie byłego prezydenta.

"Trudno nawet komentować żałosną walkę o zaistnienie medialne jednej z posłanek lewicy, co to <na krowach się dobrze zna>. Pytam, jakim prawem wypowiada się na temat Kościoła, a nawet przeprasza za niego? Pozostaje jej tylko przeprosić za siebie" - ocenia Wałęsa.

Były prezydent nie wróży lewicy wielkiego powodzenia na scenie politycznej, jeśli nie powstrzyma się od takich ataków.

"Jeśli takich liderów będzie mieć polska lewica, to jestem spokojny o jej przyszłość. Może być pewna, że najwyżej będzie oscylować między 5 a 10 procent poparcia. Nie jest więc to moje zmartwienie, nawet jeśli ktoś po raz setny, a może milionowy, powtórzy ten wdzięczny mit, że wspierałem lewą nogę" - podkreśla Lech Wałęsa w portalu Wirtualna Polska.