Krawczyk podkreślił, że nie prowadził sprawy tzw. afery węglowej. Zajmował się tylko działalnością śląskiej Alexis, czyli Barbary K. Śledztwo dotyczyło wyłudzenia dotacji na pokrycie szkód górniczych, a rozpoczęło się ono po doniesieniach medialnych na ten temat.
Krawczyk przyznał, że w marcu i maju 2005 roku przesłuchiwał w tej sprawie jako świadka Barbarę Blidę. "Miało zachodzić podejrzenie, to wynikało z informacji prasowych, iż przy procederze, jaki uprawiała K., miała jej pomagać Blida. Przeprowadziliśmy czynności weryfikujące tę informację. Żadne dowody nie potwierdziły, żeby miała coś wspólnego z działaniami osób objętych aktem oskarżenia" - tłumaczył prokurator Krawczyk.
Dodał także, że sprawa Barbary K. została skierowana do sądu w styczniu 2006 roku i jeszcze się nie zakończyła.
Katowicki prokurator zeznał też, że w postępowaniu, które prowadził, nie było nigdy żadnych nacisków. Wyjaśnił, że w grudniu 2005 roku, po objęciu resortu sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę, dostał jedynie polecenie opisania sytuacji w śledztwie m.in. w sprawie wątku Blidy.
"Musiałem udzielać informacji, z jakiego powodu Barbara Blida nie została objęta zarzutami" - podkreślił.