Prezydent podczas czwartkowej sesji "Pytań i odpowiedzi" na Facebooku był pytany, czy 28 czerwca jako termin wyborów prezydenckich jest zagrożony w związku z tym, że część polityków opozycji zgłosiła poprawkę, by wybory odbyły się po 6 sierpnia, twierdząc, że tak nakazuje konstytucja.
powiedział prezydent.
Jak mówił, "niestety w tym roku do wyborów nie doszło ze względu na zamieszanie spowodowane pandemią koronawirusa i zagrożeniem, jakie było dla obywateli". - zaznaczył Andrzej Duda.
Jak podkreślił, bez wątpienia byłoby takim zaburzeniem ustrojowym, gdyby 6 sierpnia w momencie zakończenia jego pięcioletniej kadencji, nie było nowo wybranego prezydenta i nie mógłby on złożyć ślubowania przed Zgromadzeniem Narodowym.
Zaznaczył, że z punktu widzenia ustrojowego byłaby to sytuacja "absolutnie fatalna". - oświadczył prezydent.
Jak dodał, liczy "ogromnie na odpowiedzialność polityków, bo to odpowiedzialność za ważne, polskie sprawy". - ocenił.
- podkreślił Duda.
Zaznaczył, że zakończenie procesów legislacyjnych nie jest możliwe, jeżeli nie ma urzędującego prezydenta, który jest ostaniem ogniwem procesu legislacyjnego przed publikacją ustawy. - mówił Andrzej Duda.
- zaznaczył Andrzej Duda.
Prezydent zaapelował do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i senatorów Koalicji Obywatelskiej, aby procedowali ustawę ws. wyborów prezydenckich jak najszybciej, "tak, żeby nowo wybrany prezydent mógł objąć swój urząd 6 sierpnia". Podkreślił, że "to niezwykle ważne dla naszego ładu ustrojowego, zwłaszcza czasie epidemii koronawirusa, kiedy - jego zdaniem - trzeba dbać o polską gospodarkę, walczyć o utrzymanie miejsc pracy".
- zwrócił się do Grodzkiego. Duda wyraził nadzieję, że marszałek Senatu szybko podda ustawę pod procedowanie izby.