Schetyna zapytany w TVN24, czy poczeka na wniosek o usunięcie go z PO, czy sam złoży partyjną legitymację, odpowiedział: "Nie widzę powodu, dlaczego miałbym to robić".
W tym kontekście prowadzący przypomniał słowa obecnego przewodniczącego PO Borysa Budki, który w opublikowanym w sobotę przez TVN wywiadzie mówił odnosząc się do Schetyny, że "nie można zostać dobrym nowym proboszczem, mając starego proboszcza nadal w parafii". - odpowiedział były lider PO.
- stwierdził Schetyna. - dodał.
Schetyna podkreślił także, że "jeżeli my dzisiaj pokazywalibyśmy różnice zdań w Platformie Obywatelskiej, to w jaki sposób my będziemy w stanie zbudować porozumienie w II turze między wyborcami Koalicji Obywatelskiej a innymi kandydatami opozycji demokratycznej".
Na uwagę, że Budka w wywiadzie dla TVN zarzuca mu m.in. egoizm, szkodzenie partii, grę na siebie i że nie potrafi sobie poradzić z tym, że utracił fotel przewodniczącego, Schetyna odpowiedział, że nie ma wrażenia, że jest jakaś nadzwyczajna sytuacja w PO. Z kolei odnosząc się do słów prowadzącego rozmowę, że takich słów w rzeczywistości partyjnej nie słyszał, były lider PO odparł: "Proszę zapytać przewodniczącego, co powiedział w tym wywiadzie i czy go autoryzował".
W dalszej części rozmowy cytowany był kolejny fragment z wywiadu z Budką, który mówił m.in. że "jeżeli ktoś mieni się patriotą Platformy, a swoimi bardzo złymi decyzjami gra tylko na siebie i może zatopić formację, to przestaje być tym patriotą".
- ocenił Schetyna.
Pytany, czy Platforma okazała się za mała dla Borysa Budki i Grzegorza Schetyny, były lider PO powiedział, że to jest "ogromna partia z ogromną historią", którą - jak zaznaczył - tworzył i w której jest od początku. - podkreślił.
Po raz kolejny zapytany, czy nie odejdzie z PO i nie da się z partii wyrzucić, Schetyna odpowiedział, że "nie ma takiego tematu".
Były lider PO był także pytany, czemu on nie postawił od razu na Rafała Trzaskowskiego jako kandydata na prezydenta. - odpowiedział.
Schetyna podkreślał także, że jego ugrupowanie jest gotowe na każdy termin wyborów prezydenckich. - stwierdził. Dopytywany, czy w związku z tym KO uznała, że to zdemobilizowało elektorat, a dzisiaj go trzeba mobilizować, odparł, że mieliśmy podobną sytuację, kiedy wezwanie do bojkotu wyborów majowych zgłoszone przez sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej tak naprawdę skutecznie te wybory przeniosło, ale jednak wpłynęło na demobilizację naszych wyborów.