Schetyna zapytany w TVN24, czy poczeka na wniosek o usunięcie go z PO, czy sam złoży partyjną legitymację, odpowiedział: "Nie widzę powodu, dlaczego miałbym to robić".

Reklama

W tym kontekście prowadzący przypomniał słowa obecnego przewodniczącego PO Borysa Budki, który w opublikowanym w sobotę przez TVN wywiadzie mówił odnosząc się do Schetyny, że "nie można zostać dobrym nowym proboszczem, mając starego proboszcza nadal w parafii". Moja poprzedniczka, premier Ewa Kopacz, została wiceprzewodniczącą partii, kiedy ja wygrałem wybory cztery lata temu - odpowiedział były lider PO.

Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że dzisiaj najważniejsza jest kampania wyborcza Rafała Trzaskowskiego, on dzisiaj trzyma kierownicę w ręku i on poprowadzi, wierzę, nie tylko Koalicję Obywatelską, Platformę Obywatelską, ale całą opozycję, do zwycięstwa w tych wyborach (prezydenckich) - stwierdził Schetyna. Musiałbym być bardzo niedojrzałym politykiem, nierozważnym, żeby sprawy wewnętrzne, konfliktów czy relacji przenosić i wpisywać w kampanię Rafała Trzaskowskiego - dodał.

Schetyna podkreślił także, że "jeżeli my dzisiaj pokazywalibyśmy różnice zdań w Platformie Obywatelskiej, to w jaki sposób my będziemy w stanie zbudować porozumienie w II turze między wyborcami Koalicji Obywatelskiej a innymi kandydatami opozycji demokratycznej".

Na uwagę, że Budka w wywiadzie dla TVN zarzuca mu m.in. egoizm, szkodzenie partii, grę na siebie i że nie potrafi sobie poradzić z tym, że utracił fotel przewodniczącego, Schetyna odpowiedział, że nie ma wrażenia, że jest jakaś nadzwyczajna sytuacja w PO. Z kolei odnosząc się do słów prowadzącego rozmowę, że takich słów w rzeczywistości partyjnej nie słyszał, były lider PO odparł: "Proszę zapytać przewodniczącego, co powiedział w tym wywiadzie i czy go autoryzował".

W dalszej części rozmowy cytowany był kolejny fragment z wywiadu z Budką, który mówił m.in. że "jeżeli ktoś mieni się patriotą Platformy, a swoimi bardzo złymi decyzjami gra tylko na siebie i może zatopić formację, to przestaje być tym patriotą".

Nie ma ważniejszej sprawy niż kampania wyborcza Rafała Trzaskowskiego, nie ma ważniejszej sprawy niż integracja różnych środowisk i wszystkich wyborców, działaczy, ludzi PO, KO. Jeżeli ktoś tego nie robi, jeżeli ktoś będzie zajmował się w trakcie kampanii czymś innym, to skutecznie będzie szkodził, a na końcu zaszkodzi Rafałowi Trzaskowskiemu. Nie można pogrążać się w polskiej polityce przenosząc zaszłości historyczne konfliktów i problemów, których uczy nas historia, do dzisiejszych czasów - ocenił Schetyna.

Pytany, czy Platforma okazała się za mała dla Borysa Budki i Grzegorza Schetyny, były lider PO powiedział, że to jest "ogromna partia z ogromną historią", którą - jak zaznaczył - tworzył i w której jest od początku. To nie jest partia, która jest czyjąś własnością. Ją tworzy historia tych 20 lat, a także ludzie i jej wyborcy - podkreślił.

Po raz kolejny zapytany, czy nie odejdzie z PO i nie da się z partii wyrzucić, Schetyna odpowiedział, że "nie ma takiego tematu".

Były lider PO był także pytany, czemu on nie postawił od razu na Rafała Trzaskowskiego jako kandydata na prezydenta. Ponieważ była deklaracja samego prezydenta Trzaskowskiego, że zostaje w Warszawie - odpowiedział.

Schetyna podkreślał także, że jego ugrupowanie jest gotowe na każdy termin wyborów prezydenckich. Jeżeli dzisiaj walczylibyśmy o to, żeby skutecznie przesunąć wybory na po 6 sierpnia, a one zorganizowane zostałyby 28 czerwca, to świadczyłoby o naszej politycznej naiwności i do tego nie można dopuścić - stwierdził. Dopytywany, czy w związku z tym KO uznała, że to zdemobilizowało elektorat, a dzisiaj go trzeba mobilizować, odparł, że mieliśmy podobną sytuację, kiedy wezwanie do bojkotu wyborów majowych zgłoszone przez sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej tak naprawdę skutecznie te wybory przeniosło, ale jednak wpłynęło na demobilizację naszych wyborów.