Dziennik Gazeta Prawana logo

Ludzie Ziobry i Bielana zatrudnieni po znajomości?

19 czerwca 2008, 14:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lipiec zatrudniał po znajomości ludzi Ziobry
Lipiec zatrudniał po znajomości ludzi Ziobry/Inne
Czy znajomość z Adamem Bielanem i Zbigniewem Ziobro wystarczała w PiS do otrzymania dobrze płatnej pracy? Tak twierdzi Tadeusz M., którego zeznania pogrążyły byłego ministra sportu, Tomasza Lipca. I opowiada jak Lipiec zatrudniał w olimpijskich ośrodkach sportowych ludzi, którzy nie mieli kwalifikacji, ale znali polityków. Ziobro i Bielan zaprzeczają.

Zarabiali jak kierownicy, choć nie spełniali żadnych wymogów. Miejsca pracy, które dla nich stworzono, nie byłu nikomu do niczego potrzebne. Mieli jednak jeden plus - byli powiązani z czołowymi politykami PiS-u - wynika z zeznań Tadeusza M., do których dotarło Radio ZET.

Zastępcą Dyrektora Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Zakopanem miał zostać człowiek Adama Bielana. "Przedstawił się jako były urzędnik Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, zajmujący się zamówieniami publicznymi" - twierdzi M.

"W praktyce okazało się, że nigdy w życiu nie miał w ręku ustawy prawo zamówień publicznych i przez dwa lata nie udało mu się przeprowadzić samodzielnie jakiegokolwiek postępowania, co było przyczyną nieodwracalnej degradacji obiektów sportowych" - tłumaczył prokuratorom M., który był zastępcą Dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu

Również na polecenie Lipca utworzono w ośrodku we Władysławowie niepotrzebne stanowisko zastępcy Kierownika Działu Sportu i to dla osoby z wykształceniem średnim budowlanym. Lipiec miał mówić, że jest to człowiek z rodziny ówczesnego szefa gabinetu politycznego premiera Marcinkiewicza. Tadeusz M. osobiście pojechał do Władysławowa załatwić mu mieszkanie służbowe i wynagrodzenie powyżej pensji kierownika. Choć ponoć starano się ukryć nieprzydatność tego człowieka do pracy, to dyrektor ośrodka zwolnił go w maju 2007 roku.

Na tym nie koniec. Osoba bez kwalifikacji, ale będąca osobistym znajomym ministra Zbigniewa Ziobry, miała zostać audytorem wewnętrznym Centralnego Ośrodka Sportu. Tadeusz M. twierdzi, że chodziło o takie stanowisko, żeby znajomy Ziobry nie musiał przychodzić do pracy. "Ten człowiek zarabiał 4 tysiące złotych, jeździł po oddziałach i robił sprawozdania, których nigdy nikt nie przeczytał." - informuje Radio ZET powołując się na zeznania M.

Zbigniew Ziobro zapowiedział, że pozwie Radio ZET do sądu za kłamstwa, bowiem "nigdy nie polecał zatrudnić kogokolwiek w Centralnym Ośrodku Sportu ani w innej agendzie podległej" byłemu ministrowi.

Z kolei rzecznik PiS, Adam Bielan, uważa, że zeznania Tadeusza M. to zemsta na osobie, z którą M. był "w ostrym konflikcie personalnym". Chodzi o pojawiającego się w zeznaniach M. zastępcę dyrektora Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Zakopanem.

W tym tygodniu zeznający przed sejmową komisją śledczą do sprawy nacisków szef CBA Mariusz Kamiński nazwał zeznania Tadeusza M. wiarygodnymi, szczerymi i dogłębnymi, które trzeba jednak zweryfikować. Na nich głównie zbudowany jest akt oskarżenia wobec byłego ministra sportu, Tomasza Lipca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj