Dziennik Gazeta Prawana logo

Protesty i zatrzymania po śmierci Bandarenki. Jest komentarz Łukaszenki

13 listopada 2020, 17:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Raman Bandarenka
<p>Raman Bandarenka</p>/PAP/EPA
Alaksandr Łukaszenka oświadczył w piątek, że współczuje rodzicom Ramana Bandarenki – młodego człowieka, który został w czwartek pobity na śmierć. Wspomniał też o mechanizmie przywracania na studia młodych ludzi skreślonych z listy studentów.

 – powiedział Łukaszenka podczas wywiadu z białoruskimi i zagranicznymi mediami. Słowa te przytoczył zbliżony do Łukaszenki kanał Telegramu „Puł Pierwogo”.

Łukaszenka oświadczył, że interesował się przebiegiem śledztwa i uprzedził Komitet Śledczy, że "ten problem będzie się rozkręcać”.

 – zaznaczył.

Według naocznych świadków, Bandarenka podszedł w środę do zamaskowanych mężczyzn, którzy zaczęli zdejmować biało-czerwono-białe flagi używane przez środowiska opozycyjne. Kiedy Bandarenka coś do nich powiedział, został mocno popchnięty przez jednego z nich, a potem biło go już dwóch mężczyzn. W końcu wsadzono go do mikrobusa i zawieziono na komisariat. Półtorej godziny później karetka pogotowia zabrała go do szpitala. Gdy trafił na salę operacyjną, był już nieprzytomny. Mimo kilkugodzinnej operacji jego stan się nie poprawił i wieczorem w czwartek zmarł.

Komitet Śledczy powiadomił w piątek, że według ustaleń śledztwa w środę milicja otrzymała zgłoszenie, że w Mińsku doszło do bijatyki między "agresywnie nastawionym mieszkańcami wieszającymi wstęgi” a osobami, które je zdejmowały. "Przybyli na miejsce funkcjonariusze milicji znaleźli mężczyznę z obrażeniami ciała i oznakami odurzenia alkoholem” – twierdzi Komitet. Mężczyzna został przewieziony na komisariat w celu – jak podał Komitet – wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, ale "w związku z pogorszeniem się jego stanu zdrowia wezwano do niego karetkę” i mimo udzielenia mu pomocy medycznej zmarł.

W odpowiedzi na komunikat Komitetu lekarze pogotowia ratunkowego opublikowali na kanale Telegramu "Białe Chałaty" kartę wypisową Bandarenki, w której napisano, że miał "0 proc. alkoholu we krwi".

Sprawa ta wywołała falę spontanicznych akcji solidarności z młodym człowiekiem w wielu miastach Białorusi. Tworzono żywe łańcuchy, składano kwiaty i zapalano znicze pod jego zdjęciami. Doszło do zatrzymań.

Łukaszenka odniósł się w piątek również do kwestii młodych ludzi skreślanych z listy studentów za udział w akcjach protestacyjnych. Jak powiedział, polecił opracowanie mechanizmu przywracania ich na studia "pod gwarancje”.

 – oświadczył.

Jak powiedział, na uczelniach zostaną powołane komisje, w skład których wejdą przedstawiciele uczelni, w tym studentów, i "upoważnieni pełnomocnicy, których mam na wyższych uczelniach”.  – oświadczył.

Według niego zostało wyrzuconych około 300 osób, a niektórzy "to w ogóle zdolni ludzie”.  – oznajmił.

I dodał:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj