Ścigania marszałka Sejmu domaga się Zbigniew Girzyński. Parlamentarzysta PiS wysłał do ministra sprawiedliwości list, w którym wyjaśnia, że 11 grudnia samochód z Bronisławem Komorowskim pędził przez miasto z prędkością nawet około 140 kilometrów na godzinę.
Jak tłumaczy "Rzeczpospolita", chodzi o artykuł 174 kodeksu karnego, według którego do ośmiu lat więzienia grozi temu, kto "sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym".
W liście do ministra Andrzeja Czumy Girzyński przypomina, że 11 grudnia samochód z Komorowskim, jadącym na spotkanie opłatkowe PO, . Służbowego auta nie prowadził jednak marszałek Sejmu, ale jego kierowca.
"Jeżeli kierowca marszałka złamał prawo o ruchu drogowym, nie można wykluczyć, że stało się tak na skutek " - przekonuje jednak Zbigniew Girzyński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl