Nagrania ujawniono W czasie obrad kongresu, które były zamknięte dla mediów, prezes partii Jarosław Kaczyński mówił m.in. o stworzeniu "w krótkim czasie" grupy, która będzie przygotowywała się do przyszłego rządzenia.
W liście do REM Błaszczak podkreśla, że kongres miał charakter zamknięty, ponieważ dotyczył spraw statutowych - "czyli ". Dodał, że fakt, iż nie będzie on dostępny dla mediów "był doskonale znany wszystkim zainteresowanym redakcjom". "Wszystkie redakcje uszanowały prawo delegatów do dyskusji we własnym gronie. Jedynie stacja TVN uznała, że te z góry ustalone zasady jej nie obowiązują. (...) Dziennikarze TVN nie mogli wejść na obrady Kongresu więc postanowili tam zainstalować podsłuch" - napisał rzecznik klubu PiS.
>>> Czytaj więcej o szczegółach tajnego kongresu PiS
W liście do przewodniczącej Rady Etyki Mediów Błaszczak podkreślił, że dziennikarze mają prawo do prowokacji i korzystania z ukrytych kamer, jednak - jego zdaniem - stosowanie takich metod przez media "jest dopuszczalne jedynie jeśli jest to uzasadnione interesem społecznym, np. podejrzeniem łamania prawa". Jak ocenił, dziennikarze TVN, rejestrując obrady, liczyli
"Należy stanowczo podkreślić, że czym innym jest bowiem nagrywanie z ukrycia w celu wykazania jakiś nieprawidłowości lub przestępstwa, a czym innym jest , licząc, iż na podsłuchanych rozmowach uda się znaleźć coś kompromitującego. Takie działania nie mają nic wspólnego z misją mediów oraz dziennikarską etyką i rzetelnością. Co więcej taki sposób działania można uznać za złamanie prawa" - czytamy w piśmie rzecznika klubu PiS.
Odnosząc się do treści listu, rzecznik TVN Karol Smoląg zaznaczył, że nagranie z kongresu PiS zostało wyemitowane w "Teraz my" bez wskazania kto jest jego autorem. " - pytał Smoląg. Rzecznik TVN powiedział też, że "w demokratycznym państwie prawa ". Dziennikarze sprawują funkcję kontrolną nad politykami i właśnie dlatego mieli prawo to zrobić - dodał.
Przewodnicząca Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer zaznaczyła, że rozpatrzenie sprawy zgłoszonej przez PiS zajmie Radzie "Nie dysponujemy sankcjami. Możemy wyrazić opinię na ten temat" - dodała.
Bajer - zastrzegając, że mówi w swoim imieniu, a nie całej Rady - oceniła, że . "Jeżeli odbywa się zebranie polityków, którzy nie chcą ujawniać jego szczegółów, to mają do tego prawo. Nie ma powodu, aby dziennikarz używał w tym wypadku nadzwyczajnych środków, takich jak ukryta kamera" - powiedziała.