Informacja rządu o pracach nad ustawą o grach przedstawiona przez ministra Michała Boniego, była jak "rozkład jazdy pociągów, tylko, że wszystkie te pociągi jadą do Wrocławia" - oświadczył w Sejmie wiceszef klubu Lewicy Marek Wikiński. Grzmiał, że ". "To w zasadzie Platforma w pigułce" - podkreślił poseł.
Jego zdaniem celem "ścięcia ministerialnych głów" było wyłącznie zadowolenie opinii publicznej, które potem przenosi się na sondażowe słupki. "" - pytał Wikiński szefa rządu. Według niego zmiany w rządzie "to nic innego jak proste wykonanie poleceń speców od reklamy, którzy przez ostatnie kilka dni nerwowo naradzali się w kancelarii premiera. "Wymyślili ucieczkę do przodu, która ma zmylić opinię publiczną i zamknąć usta opozycji" - zaznaczył. Dodał też, że to ich dziełem jest zmiana "polityki miłości" na "politykę wojny".
"Zamiast zmierzyć się z realnym problemem i doprowadzić do jak najszybszego wyjaśnienia kompromitującej afery hazardowej . Taniec, który ma doprowadzić Donalda Tuska do prezydentury. Ale w ten sposób panie premierze nie dojedzie pan do Pałacu Prezydenckiego, co najwyżej do popularnego show w telewizji" - prorokował wiceszef klubu Lewicy.
Zdaniem Wikińskiego tzw. afera hazardowa to "kolejna zadyma w prawicowej rodzinie". Tyle że tym razem "PO chce się bić z PiS w Sejmie". ". Panie premierze, cztery lata zabijacie się już z PiS. Co ma z tego Polska i Polacy?" - pytał poseł.
Wikiński przypomniał też, że CBA, które teraz rząd oskarża o polityczną prowokację, to "dziecko PO". "Spłodziliście je razem z PiS. I to nie jest in vitro, bo w in vitro nie wierzycie. To się stało tutaj. Na tej sali i na oczach wszystkich Polaków. " - podkreślił.