Dziennik Gazeta Prawana logo
Porwania opozycjonistów mogą być swego rodzaju treningiem dla nowych kagebistów. Jestem przekonany, że w nadchodzącym, przedwyborczym roku będziemy świadkami nowej fali represji. Represje będą się nasilać właśnie po to, aby nikt z opozycjonistów ani obywateli Białorusi nie pomyślał, że władza słabnie - mówi Pawał Szaramiet, białoruski publicysta na emigracji w Rosji.


: Dla przeciętnego człowieka takie działania zupełnie nie mają sensu. Nie sposób powiedzieć przecież, że władze mają jakikolwiek interes w tym, żeby wywieźć opozycjonistę do lasu i tam zostawić. Tak samo, jak nie miały żadnego interesu w tym, aby mordować w 1999 i 2000 r. opozycyjnych polityków. Bardzo często przestępcy działają na motywach niezrozumiałych dla zwykłych ludzi. Jestem przekonany, że porwania są dziełem białoruskich służb specjalnych.


Wewnątrz władzy toczy się bój między ludźmi MSW i KGB. Między starą ekipą, która doszła do stanowisk przed dziesięcioma laty, a nowym pokoleniem, które skupiło się wokół Wiktara Łukaszenki (syn prezydenta, członek Rady Bezpieczeństwa - red.). Zarówno na czele KGB, straży granicznej, jak i nowo powstałej specsłużby - Centrum Operacyjno-Analitycznego - stoją ludzie młodzi, trzydziestokilkuletni, przyjaciele Wiktara Łukaszenki. Oni muszą udowodnić swoją wartość, skuteczność. Dowieść, że są w stanie wypełniać poważne zadania. Trzymać w szachu starszych, którzy wytykają ich palcami twierdząc, że nic nie umieją. Porwania opozycjonistów mogą być swego rodzaju treningiem dla nowych kagebistów. Jestem przekonany, że w nadchodzącym, przedwyborczym roku będziemy świadkami nowej fali represji. Represje będą się nasilać właśnie po to, aby nikt z opozycjonistów ani obywateli Białorusi nie pomyślał, że władza słabnie.


Sytuacja jest taka: Łukaszenka prowadzi handel z Europą. Europa stawia konkretne warunki: brak więźniów politycznych, zmiany prawa wyborczego itp. Co więcej, jest kryzys, więc władza nie ma pieniędzy. Wśród opozycjonistów wywołuje to iluzję, że władza mięknie i odpuszcza. Reżim musi pokazać, że to błąd, że w każdej chwili może zaostrzyć kurs.


Tym ciekawsze jest to, że Szejman po cichu odzyskał część wpływów. Jest doradcą prezydenta, znów ma własną ochronę i gabinet. Poza tym nowi ludzie we władzy niekoniecznie różnią się od starych. Są tak samo radykalni, jak i ich nauczyciele.


Starsi opozycjoniści nie są zdolni do działania, ich nie widać. Młodzież - wręcz przeciwnie. Właśnie po to zastrasza się właśnie młodych ludzi. I to przynosi rezultaty: w ciągu kilku ostatnich tygodni znów wzrosła liczba osób, którzy poprosili o azyl zagranicą.


Taka wersja brzmi przyjemnie dla Polaków, ale ja ją odrzucam. Nie ma na Białorusi na tyle samodzielnych ludzi. Gdy tylko ktokolwiek z grona siłowików zaczyna przejawiać choćby odrobinę niezależności, natychmiast wylatuje niczym korek z butelki szampana.

*Pawał Szaramiet, białoruski publicysta na emigracji w Rosji, współpracownik zaginionego w 1999 r. w niewyjaśnionych okolicznościach dziennikarza Źmiciera Zawadzkiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSzaramiet: KGB-iści trenują, gnębiąc opozycję »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj