Dziennik Gazeta Prawana logo

Xi Jinping ostrzega Trumpa przed konfliktem z Chinami. Chodzi o sporną kwestię

dzisiaj, 18:51
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Xi Jinping i Donald Trump
Xi Jinping ostrzega Trumpa przed konfliktem obu mocarstw. Postawił jeden warunek/PAP/EPA
Sekretarz stanu USA Marco Rubio ocenił w wywiadzie dla NBC News, że próba podporządkowania sobie Tajwanu siłą byłaby "okropnym błędem" i byłaby "zła dla świata". Jednocześnie zaznaczył, że USA nie zmieniły polityki względem wyspy. Z kolei Xi Jinping ostrzegł Trumpa przed wejściem w konflikt z Chinami,

Rubio powiedział w wywiadzie przeprowadzonym podczas wizyty w Pekinie, że jego zdaniem Pekin chce pokojowego przyłączenia wyspy do Chin, lecz ostrzegł, że próba siłowego podporządkowania Tajwanu byłaby "okropnym błędem". Z naszej perspektywy wszelka wymuszona zmiana status quo i obecnej sytuacji byłaby zła dla obu krajów – powiedział Rubio w wywiadzie po zakończeniu czwartkowego spotkania w Wielkiej Hali Ludowej.

Xi ostrzegł Trumpa

Szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił ciągłość stanowiska Waszyngtonu. Nasza polityka w tej kwestii się nie zmieniła. Jest dość spójna na przestrzeni wielu administracji prezydenckich i taka pozostaje – oświadczył. Według oficjalnego komunikatu strony chińskiej Xi ostrzegł Trumpa, że napięcia wokół Tajwanu mogą zagrozić relacjom dwustronnym, prowadząc do konfliktu, jeśli sprawa nie będzie traktowana z należytą ostrożnością.

Przy nieodpowiednim podejściu w kwestii Tajwanu oba państwa (ChRL i USA - red.) mogą wejść w kolizję, a nawet konflikt - powiedział w czwartek chiński przywódca Xi Jinping, cytowany przez agencję Xinhua. Strona amerykańska natomiast w ogóle nie wspomniała w swoim oświadczeniu o Tajwanie, co zostało zauważone przez komentatorów.

Trump mógłby pójść na ustępstwa wobec Xi Jinpinga

Wypowiedzi Rubio padły w kontekście obaw, że Trump mógłby pójść na ustępstwa wobec Xi – na przykład zmienić dotychczasowe sformułowanie o "niewspieraniu" niepodległości wyspy na "sprzeciwianie się" jej, co jest subtelną, lecz istotną zmianą, o którą Pekin od dawna zabiega.

Trump niepokoił sojuszników Tajwanu również sugestiami, że omawia z Xi kwestię amerykańskiej sprzedaży broni dla wyspy, co zdaniem ekspertów naruszałoby wieloletnią politykę USA zakazującą takich konsultacji z Pekinem.

Rubio oświadczył, że sprzedaż broni dla Tajwanu "nie była wyeksponowanym tematem" czwartkowych rozmów. Zaznaczył zarazem, że w grudniu administracja Trumpa ogłosiła pakiet zbrojeniowy dla Tajwanu o wartości 11 mld dolarów – uważany za największy w historii – a kolejny, jeszcze większy, jest prawdopodobnie w przygotowaniu. Pakiet ten został jednak wstrzymany przez Trumpa przed spotkaniem z Xi w związku z chińską presją.

Trump i Xi znaleźli wspólny grunt w kwestii irańskiej

Rubio powiedział, że Trump i Xi znaleźli wspólny grunt w kwestii irańskiej. Według sekretarza stanu Pekin potwierdził swój sprzeciw wobec rozwoju przez Teheran broni nuklearnej. Strona chińska powiedziała, że nie popiera militaryzacji cieśniny Ormuz i nie popiera systemu opłat tranzytowych – i to jest też nasze stanowisko – powiedział Rubio.

Jednocześnie szef dyplomacji zaznaczył, że Waszyngton nie prosi Pekinu o pomoc w sprawie Iranu. Nie prosimy Chin o pomoc. Nie potrzebujemy ich pomocy – oświadczył.

Sekretarz stanu bronił również wypowiedzi Trumpa z początku tygodnia, że "ani trochę" nie martwi się presją finansową, jaką odczuwają Amerykanie w związku z wojną i że nie wpływa ona na jego decyzje względem wojny. Prezydent daje jasno do zrozumienia, że jeśli Irańczycy myślą, że wykorzystają naszą politykę wewnętrzną, by wymusić na nim złe porozumienie, to się to nie stanie – oświadczył Rubio.

Trump rozumie stanowisko Chin

Minister powiedział, że pekińskie rozmowy obejmowały również sprawę uwięzionego w Hongkongu prodemokratycznego wydawcy Jimmy'ego Laia, skazanego w tym roku na 20 lat więzienia. Rubio powiedział, że Trump "zawsze podnosi tę sprawę" i że Waszyngton "byłby otwarty na każde rozwiązanie, które by im odpowiadało, pod warunkiem że odzyska wolność".

Sam Trump jeszcze przed wyjazdem do Pekinu sugerował, że rozumie stanowisko Pekinu w sprawie Laia, bo sprawiał on "kłopoty". Dodał, że sam w analogicznej sytuacji nie chciałby wypuszczać na wolność np. byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya, ściganego obecnie przez prokuraturę za rzekome pogróżki wobec Trumpa w postaci wpisu na Instagramie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj