Dziennik Gazeta Prawana logo

Islandia w UE? Nagły zwrot akcji po groźbach Trumpa, będzie referendum

50 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premierka Islandii Kristrun Frostadottir i szefowa KE Ursula von der Leyen
Premierka Islandii Kristrun Frostadottir i szefowa KE Ursula von der Leyen/PAP Archiwalny
"New York Times" zauważył we wtorek, że Islandia nie spieszyła się dawnej do Unii Europejskiej, ale groźby prezydenta Donalda Trumpa pod adresem Grenlandii zmieniły jej nastawienie. Wyspa nie ma armii i liczyła na gwarancje USA w kwestii bezpieczeństwa. Teraz Islandczycy szykują się do referendum w sprawie akcesji do UE.

Nikt nie spodziewa się, że Trump zagrozi Islandii bezpośrednio, ale jest to jedyny kraj w NATO nieposiadający sił zbrojnych i całkowicie zdany na pomoc Sojuszu; teraz, gdy USA stały się znacznie mniej wiarygodnym partnerem, część mieszkańców wyspy skłania się ku akcesji do Wspólnoty – wyjaśnia nowojorski dziennik.

"Zdecydowana zmiana" nastawienia Islandczyków

W marcu Islandia i UE podpisały umowę o partnerstwie obronnym, a rząd wyspy wyznaczył na sierpień datę referendum, w sprawie wznowienia przerwanych negocjacji akcesyjnych z Unią. Islandia złożyła wniosek o przyjęcie do wspólnoty w 2009 roku. Premierka Kristrun Frostadottir przyznała w lutym, że "kryzys grenlandzki zdecydowanie zdenerwował" mieszkańców wyspy, toteż ich nastawienie "zdecydowanie się zmieniło" – przypomina "NYT".

Co więcej, Islandczyków oburzało, że Trump myli ich kraj z Grenlandią, a nominowany przez prezydenta na nowego ambasadora USA w Reykjaviku Billy Long żartował, iż Islandia zostanie 52. stanem Ameryki – odnotowuje dziennik.

Dlaczego Islandia nie chciała przyłączyć się do UE?

Islandczycy mieli duże zastrzeżenia do ewentualnego przyłączenia się do Wspólnoty ze względu na swój sektor rybołówstwa, stanowiący bardzo ważną gałąź gospodarki, którą chcą chronić zarówno przed kwotami połowowymi narzucanymi przez Unię, jak i przed otwarciem na konkurencję.

Teraz jednak UE sygnalizuje, że skłonna jest iść na kompromis w sprawie kwot połowowych dla Islandii. Jednocześnie notowania waluty kraju, korony, są niestabilne, inflacja sięga około 5,2 proc. i jest prawie dwa razy wyższa niż w Unii, zaś koszty żywności importowanej z UE są bardzo wysokie. Dołączenie do Wspólnoty może więc mieć również korzyści gospodarcze – ocenia "NYT".

Dla Unii Islandia byłaby atrakcyjnym nowym członkiem – konstatuje dziennik. Jest bowiem położona na północnym Atlantyku, na szlaku do Arktyki, i dałaby Europie zakotwiczenie w regionie, o który konkurują obecnie supermocarstwa.

Jest to ponadto kraj bogaty, należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a zatem jego rynek jest w dużej części zintegrowany ze Wspólnotą. Co więcej, w zasadzie Islandia wyprzedza Unię w statystykach dotyczących długości życia i równouprawnienia kobiet.

Wyrównane szanse zwolenników i przeciwników UE

Prace w ramach procesu akcesyjnego Islandii zostały zamrożone w 2013 roku, gdy strefa euro była zagrożona rozpadem po globalnym kryzysie finansowym, a w 2015 roku wstrzymano zabiegi o wejście do Unii.

Teraz wszystko zależy od tego, jak będą przebiegały rozmowy z UE. Wczesne sondaże wskazują, że w referendum szanse zwolenników akcesji i jej przeciwników będą wyrównane – podsumowuje "NYT".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj