>>>Co trzeba wiedzieć o świńskiej grypie
Dr Paweł Grzesiowski*: Nie wiemy jeszcze wszystkiego o nowej odmianie wirusa, ale wstępne informacje wskazują, że jest to mieszaniec zawierający elementy genetyczne wirusów grypy świń,
ptaków oraz ludzi. Dlatego właśnie możliwe było przekroczenie bariery gatunkowej i zarażenie nas. Jak dokładnie to się stało, można tylko przypuszczać. Na przykład wędrujące, chore
ptaki mogły dostać się do paszy świń, z którymi mieli do czynienia cierpiący na grypę pracownicy ferm. W efekcie doszło do wymieszania się materiału genetycznego pochodzącego aż z trzech
źródeł.
To jest analogicznie jak z grypą ptasią u ludzi - pierwsze zakażenia to zapewne efekt bliskiego kontaktu świń i ludzi. W Meksyku, gdzie w biednych regionach panuje wielkie zatłoczenie i
dominuje hodowla świń w przydomowych gospodarstwach, istnieją optymalne warunki do takiego zdarzenia. A duża gęstość zaludnienia, słaby dostęp do opieki medycznej i brak przez pierwsze
tygodnie reakcji ze strony władz Meksyku spowodował taki przebieg tej epidemii, jak dziś widzimy. Ale to się może wydarzyć również w innym regionie świata.
Po wniknięciu do organizmu ludzkiego wirus grypy świń wywoduje najczęściej zakażenie układu oddechowego, czasami zapalenie płuc. Konkretnie wirus przyczepia się do komórek nabłonka
oddechowego, powoduje ich śmierć, a w rzadkich przypadkach przedostaje się do płuc. Wtedy doprowadza do uszkodzenia pęcherzyków płucnych i naczyń krwionośnych, a w efekcie do niewydolności
oddechowej. W tych najcięższych postaciach choroby konieczna jest terapia tlenem i wspomaganie oddechu respiratorem. Jednak w przypadku wirusów grypy świń, które sporadycznie atakowały
człowieka od połowy lat 80. XX wieku, przebieg choroby był zwykle łagodny.
Objawy opisywane na podstawie informacji z Meksyku i USA dotyczą głównie układu oddechowego. Katar, kaszel, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, gorączka. Mogą być także wymioty i biegunka.
To jest inny przebieg niż zakażenie wirusem grypy ptasiej. Grypa ptasia przebiega u człowieka znacznie ostrzej, częściej dochodzi do sepsy wirusowej, uszkodzenia innych narządów poza układem
oddechowym, co może prowadzić do śmierci.
Tak, w wielu przypadkach choroba ulega samowyleczeniu. Obecnie wiemy, że zakażonych jest ponad tysiąc osób, a zmarło około 80. To oznacza, że śmiertelność jest na poziomie około 5 proc. To
dobra wiadomość, bowiem - dla porównania - wskaźnik ten dla ptasiej grypy wynosi 50 proc., czyli umiera połowa zakażonych. A więc nie ma chyba ryzyka na powtórkę z hiszpanki.
Tradycyjnie szczepionka jest produkowana na zarodkach kurzych, i to jest największy problem, bo potrzeba ich bardzo wiele. Zwykle zgromadzenie ich to około 6-8 tygodni. Samo przygotowanie wirusa do
produkcji szczepionki także trwa 4-8 tygodni, w związku z tym realnie pierwsze dawki mogą być poddane testowaniu po około 3-4 miesiącach od rozpoznania nowego typu wirusa.
Dlatego tak ważne są wyniki badań WHO i CDC, które są właśnie prowadzone i które pokażą, z jakim typem wirusa mamy dokładnie do czynienia. Może się bowiem okazać, że obecnie dostępna
szczepionka chociaż w części chroni przed zachorowaniem. Na szczęście, jeśli wirus dotarłby do Polski, nie byłoby potrzeby produkcji specjalnej szczepionki na nasze potrzeby.
Przede wszystkim konieczna jest czujność. Na szczęście mamy ten luksus, że Europa obecnie jest wolna od zakażeń. Pierwsze przypadki pojawią się zapewne w najbliższych dniach (pojawiły się w niedzielę późnym wieczorem - red.), a więc jest czas, żeby przygotować do
szybkiej interwencji lekarzy, szpitale, służby sanitarne i inne. Mamy także chwilę na zgromadzenie zapasu leków i ewentualnie szczepionek (o ile jeszcze są w hurtowniach, bo sezon się kończy
i wielu szczepionek przeciwko grypie nie zostało).
Wiemy, że inne zwierzęta także mogą chorować na grypę, np. konie. Ale na razie nie ma żadnych dowodów na to, że w innych gatunkach zwierząt coś się dzieje, co powinno nas niepokoić. Z
drugiej strony - w biologii nigdy nie można być spokojnym. Wiemy, że wirus grypy raz na około 20 lat ulega poważnej mutacji - teraz jesteśmy właśnie w okresie tej spodziewanej zmiany i
dlatego z taką uwagą śledzimy to, co się dzieje w Ameryce.
Wirusy są szybsze, bo to wynika z masowości produkcji rolnej trzody i ptactwa. Ale i człowiek jest szybszy w reagowaniu na zagrożenia. Warto wspomnieć, że pierwsza potwierdzona informacja o
świńskiej grypie pojawiła się 23 kwietnia, już od wczoraj postawiono na nogi cały aparat naukowy i medyczny w wielu krajach, pełną parą są prowadzone badania wirusologiczne, działa komitet
przeciwpandemiczny pod auspicjami WHO.
Polska w tym zakresie nie ma się czego wstydzić , podjęto niezwłocznie wszelkie niezbędne działania, uruchamiając przepływ informacji, służby medyczne, sanitarne i komórki odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa.
*dr n. med. Paweł Grzesiowski, epidemiolog, kierownik zakładu profilaktyki zakażeń w Narodowym Instytucie Leków w Warszawie