Ratownicy wciąż znajdują ciała. Do tej pory odnaleziono trzy tysiące ofiar. Nie wiadomo, ile osób jest ciężko rannych. Wiadomo, że dziesiątki tysięcy straciły dach nad głową w trzęsieniu ziemi na Jawie, jednej z najbardziej zaludnionych indonezyjskich wysp. Ale ofiar będzie więcej, bo ekipy ratownicze nie są w stanie odkopać na czas wszystkich zasypanych przez zawalone domy. Papież Benedykt XVI modli się za ofiary kataklizmu i za ratowników, aby nie szczędzili sił w niesieniu pomocy.
Polska ambasada w Dżakarcie twierdzi, że na Jawie nie ma zorganizowanych grup polskich turystów. Są dwie grupy studentów, grających na tradycyjnych indonezyjskich
instrumentach muzycznych, ale nic im się nie stało. Wkrótce muzycy mają wyjechać z miejsca kataklizmu. Dyplomaci nie wykluczają jednak, że po wyspie mogą podróżować osoby prywatne. Władze
nie mają na razie sygnałów, że wśród ofiar są obcokrajowcy.
Polskie MSZ uruchomiło specjalny telefon, pod który można dzwonić w sprawie losu Polaków przebywających w Indonezji - 022-5239000 lub 022-5239009. Informacje udzielane są również pod dyżurnym numerem telefonu w ambasadzie w Dżakarcie: 0062-8129142911.
Trzęsienie na Jawie miało siłę 6,2 stopnia w dziesięciostopniowej skali Richtera. Epicentrum znajdowało się około 400 km od stolicy Indonezji, Dżakarty. Krótko przed wstrząsami dał o sobie znać pobliski wulkan Merapi, wyrzucając chmurę dymu, gazu i popiołu. Naukowcy obawiają się, że wstrząsy mogą przyspieszyć spodziewany wybuch wulkanu.
W mieście dotkniętym kataklizmem, Yogyakarcie, nie ma prądu, nie działają telefony. Drogi i lotnisko są zniszczone. Na ulicach wybuchła panika. Do szpitala cały czas dowożeni są ranni. Większość ma połamane ręce i nogi. Akcja ratunkowa trwa, bowiem pod gruzami zawalonych domów są tysiące zasypanych.
Indonezja leży w tzw. pierścieniu ognia. Zderzają się tam płyty kontynentalne. Często dochodzi do podobnych zjawisk. Do największego trzęsienia ziemi w tym rejonie doszło 26 grudnia 2004 roku. Miało 9 stopni w skali Richtera. Wywołało tsunami, które w ciągu trzech godzin spustoszyło wybrzeża kilku państw Azji Południowo-Wschodniej.
Potężne, sięgające 10 metrów fale, zniszczyły nadmorskie wsie, miasteczka i kurorty. Zginęło około 300 tysięcy ludzi. Kilka milionów straciło dach nad głową.
Polskie MSZ uruchomiło specjalny telefon, pod który można dzwonić w sprawie losu Polaków przebywających w Indonezji - 022-5239000 lub 022-5239009. Informacje udzielane są również pod dyżurnym numerem telefonu w ambasadzie w Dżakarcie: 0062-8129142911.
Trzęsienie na Jawie miało siłę 6,2 stopnia w dziesięciostopniowej skali Richtera. Epicentrum znajdowało się około 400 km od stolicy Indonezji, Dżakarty. Krótko przed wstrząsami dał o sobie znać pobliski wulkan Merapi, wyrzucając chmurę dymu, gazu i popiołu. Naukowcy obawiają się, że wstrząsy mogą przyspieszyć spodziewany wybuch wulkanu.
W mieście dotkniętym kataklizmem, Yogyakarcie, nie ma prądu, nie działają telefony. Drogi i lotnisko są zniszczone. Na ulicach wybuchła panika. Do szpitala cały czas dowożeni są ranni. Większość ma połamane ręce i nogi. Akcja ratunkowa trwa, bowiem pod gruzami zawalonych domów są tysiące zasypanych.
Indonezja leży w tzw. pierścieniu ognia. Zderzają się tam płyty kontynentalne. Często dochodzi do podobnych zjawisk. Do największego trzęsienia ziemi w tym rejonie doszło 26 grudnia 2004 roku. Miało 9 stopni w skali Richtera. Wywołało tsunami, które w ciągu trzech godzin spustoszyło wybrzeża kilku państw Azji Południowo-Wschodniej.
Potężne, sięgające 10 metrów fale, zniszczyły nadmorskie wsie, miasteczka i kurorty. Zginęło około 300 tysięcy ludzi. Kilka milionów straciło dach nad głową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|