Wydawałoby się, że wyścig zbrojeń między USA a Rosją skończył się po upadku ZSRR. Dziś jednak okazuje się, że to były tylko pobożne życzenia. Obie strony szykują się bowiem do kolejnego starcia. Tym razem w kosmosie.
Rosyjska doktryna jest prosta. Jeśli Amerykanie mają na orbicie coś, co może zniszczyć ich rakiety balistyczne, to Rosjanie muszą mieć broń, żeby zniszczyć
jankeskie instalacje. Boją się, że amerykańska tarcza będzie użyta przede wszystkim przeciw Rosji. Żadne inne państwo, rywalizujące z USA o światową hegemonię, nie ma rakiet dalekiego
zasięgu.
Co prawda, tarcza rakietowa będzie gotowa dopiero za kilka lat, jednak Rosjanie chcą jak najszybciej mieć na nią odpowiedź. Najpierw planują unowocześnienie komputerów w swoich pociskach, tak aby amerykańskie systemy nie mogły ich namierzyć. Potem planują dokończenie budowy broni antysatelitarnych.
Amerykanie zapowiadają, że w odpowiedzi będą musieli mieć na orbicie coś, co powstrzyma Rosjan. W ten sposób spirala zbrojeń się nakręca.
Co prawda, tarcza rakietowa będzie gotowa dopiero za kilka lat, jednak Rosjanie chcą jak najszybciej mieć na nią odpowiedź. Najpierw planują unowocześnienie komputerów w swoich pociskach, tak aby amerykańskie systemy nie mogły ich namierzyć. Potem planują dokończenie budowy broni antysatelitarnych.
Amerykanie zapowiadają, że w odpowiedzi będą musieli mieć na orbicie coś, co powstrzyma Rosjan. W ten sposób spirala zbrojeń się nakręca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|