Amerykanie nie kryli, że start Discovery miał uświetnić obchody Święta Niepodległości. I uświetnił! Teraz pozostaje mieć nadzieję, że załoga promu jest bezpieczna. A jest się o co obawiać, bo trzy lata temu siedmioro astronautów zginęło w katastrofie promu Columbia. Prom rozpadł się i spłonął w czasie wejścia w atmosferę.

Prom leci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W ładowni wiezie ponad dwie tony zaopatrzenia i sprzętu dla kosmonautów ze stacji orbitalnej. Na pół roku zostanie tam również astronauta z Discovery, Niemiec Thomas Reiter.

Choć promy są, delikatnie mówiąc, przestarzałe, Amerykanie chcą polatać nimi przynajmniej jeszcze przez kilka lat. A to dlatego, że gdyby wysłali swoje trzy statki na emeryturę, na stację orbitalną kursowałyby już tylko rosyjskie rakiety Progress. A dla USA byłoby to jak przyznanie się przed Rosjanami do klęski! Muszą więc latać rozklekotanym, liczącym sobie ponad 20 lat złomem. Nawet ryzykując życiem kosmonautów.