Dziennik Gazeta Prawana logo

Policjantka dorabia jako prostytutka

13 października 2007, 16:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Tego jeszcze nie było! Za dnia Lyn Propost jest policjantką w nowozelandzkim mieście Auckland. Nocami dorabia jako... prostytutka. I mimo że jej dodatkowe źródło utrzymania wyszło na jaw, pracy w policji nie straci. Jej koledzy uznali, że robi to, bo wpakowała się w poważne problemy z pieniędzmi.
Policjanci mieli poważny szkopuł. Provost zapewniła jednak kolegów, że prostytucją zajmuje się tylko od czasu do czasu. Głównie w piątkowe noce. Jak przekonywała, skusiły ją zarobki. Za jedną taką nockę mogła wziąć nawet 500 dolarów!

I to ich przekonało! Uznali, że to, jak dorabia, to jej sprawa. Najważniejsze, że nikomu nie szkodzi. "Nie zauważyliśmy konfliktu interesów. Przez większość swojej policyjnej służby Provost siedzi w biurze i nie ma kontaktu z przestępcami" - argumentował Jon Neilson, rzecznik policji w Auckland. I dodał, że prostytucję Provost uprawiała w zupełnie innym rejonie miasta niż ten, którym zajmował się jej posterunek.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj