Do starć między Hezbollahem a izraelskimi żołnierzami włączyło się libańskie wojsko. Gdy w nocy helikoptery zaatakowały terrorystów w libańskim Tyrze, dowódcy regularnych oddziałów nie wahali się. Kazali bateriom przeciwlotniczym otworzyć ogień do Żydów.
Komandosi myśleli, że powtórzą swój sukces z rajdu na jeden z libańskich szpitali. Chcieli pod osłoną nocy wyskoczyć ze śmigłowców i rozbić terrorystów z Hezbollahu, jednak ci stawili twardy opór. Żydzi wezwali na pomoc śmigłowce szturmowe. Gdy te ostrzelały miasto, do walk przyłączyły się jednostki libańskie.
Baterie przeciwlotnicze otworzyły ogień do izraelskich śmigłowców. Te odpaliły rakiety w kierunku libańskich pozycji, zabijając jednego żołnierza i uciekły. Komandosi, pozbawieni wsparcia lotniczego musieli się wycofać. Jak podaje telewizja kontrolowana przez Hezbollah, zginął jeden izraelski żołnierz. Straty terrorystów nie są znane.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl