Komandosi myśleli, że powtórzą swój sukces z rajdu na jeden z libańskich szpitali. Chcieli pod osłoną nocy wyskoczyć ze śmigłowców i rozbić terrorystów z Hezbollahu, jednak ci stawili twardy opór. Żydzi wezwali na pomoc śmigłowce szturmowe. Gdy te ostrzelały miasto, do walk przyłączyły się jednostki libańskie.
Baterie przeciwlotnicze otworzyły ogień do izraelskich śmigłowców. Komandosi, pozbawieni wsparcia lotniczego musieli się wycofać. Jak podaje telewizja kontrolowana przez Hezbollah, zginął jeden izraelski żołnierz, a ośmiu zostało rannych. Straty terrorystów nie są znane.