Węgierscy eksperci są pewni. Zamieszki na ulicach Budapesztu pomogły premierowi. Dlaczego? Bo większość Węgrów woli przy władzy oszustów niż zadymiarzy, którzy potrafią tylko niszczyć.
Opozycja przegrała starcie z rządzącą lewicą. Węgrzy widzą prawicę tylko jako bandę zadymiarzy, która bije się na placu z policją, podpala budynki i skanduje nacjonalistyczne hasła.
Oni wolą u steru ludzi spokojnych. A że ci czasem kłamią? No cóż, taka rola polityków.
Dlatego węgierscy politolodzy twierdzą, że nie ma szans, by niedzielne wybory samorządowe lewica przegrała. Nawet jeśli ich premier nakłamał ludziom i przyznał, że zrobił to, by utrzymać
się tylko przy władzy.
Rządzący socjaliści odpadną od steru dopiero, gdy zaczną wprowadzać ostre reformy. Wtedy wszyscy Węgrzy będą musieli zaciskać pasa, i to mocno. A tego nie lubi żadne społeczeństwo, dlatego pewnie po następnych wyborach władzę znów przejmie prawica.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|