Dziennik Gazeta Prawana logo

W razie konfliktu Rosja zgniecie Gruzję

12 października 2007, 13:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gruzini przetrzymują w Tibilisi rosyjskich oficerów podejrzanych o szpiegostwo. Sowieci irytują się coraz bardziej. Zamknęli już granicę. Jeśli dojdzie do wojny, Gruzja może wystawić armię 3,5 tysiąca żołnierzy. Jedna rosyjska dywizja liczy 10 tysięcy ludzi. Wynik starcia jest znany.

Gdyby doszło do otwartej wojny, Rosja zdmuchnie armię gruzińską. Wokół granic tego państwa stacjonują obecnie trzy sowieckie dywizje zmechanizowane i jedna pancerna. Niedaleko znajduje się też poligon wojsk rakietowych, które z powodzeniem mogą razić cele w Gruzji.

Gruzja ma najmniejszą armię w tej części świata. Pod bronią jest zaledwie 3,5 tysiąca żołnierzy. Rząd po prostu nie ma pieniędzy na większe siły militarne. Wojsko wyposażone jest w sprzęt pochodzący jeszcze z ZSRR. Jest przestarzały i nadaje się w większości na złom.

Od kilku lat Gruzinom wsparcia udzielają Amerykanie w ramach wdzięczności za to, że ci jako jedni z pierwszych bez zastrzeżeń poparli amerykańską operację w Iraku. Do tej pory Amerykanie wpompowali 60 mln dolarów na wyszkolenie sojusznika.

Gruzja to trudny teren do prowadzenia wojny. W większej części jest górzysty, a to wyklucza wsparcie czołgów czy ciężkiego sprzętu. Niewiele są w stanie zdziałać bombowce czy artyleria.

"To byłaby partyzancka wojna, rzeź podobna do tej, jaką Sowietom zgotowano swego czasu w Afganistanie" - mówi major Krzysztof Przepiórka, oficer GROM, który brał udział m.in. w misjach w byłej Jugosławii, Afganistanie i Iraku.

Konflikt rosyjsko-gruziński narasta od lat. Chodzi głównie o południową Osetię. 15 lutego gruziński parlament uchwalił rezolucję wzywającą Rosję do wycofania swych żołnierzy ze składu sił pokojowych stacjonujących w tej samozwańczej republice. Parlamentarzyści określili operację rosyjskich sił pokojowych jako próbę zaanektowania tej części Gruzji.

Wcześniej w Osetii doszło do wypadku samochodowego z udziałem rosyjskich żołnierzy, po którym gruzińska żandarmeria aresztowała trzech rosyjskich oficerów. Gruzja wprowadziła też wizy dla rosyjskich członków sił pokojowych, co już zupełnie rozdrażniło Kreml.

Oliwy do ognia dolały wypowiedzi prezydenta Gruzji, który stwierdził m.in., że kraj ten "pragnie z powrotem swych Osetyjczyków w Gruzji".

Sytuacja weszła w fazę grożącą wybuchem konfliktu, po tym jak Gruzini zapowiedzieli zwiększenie swego kontyngentu w siłach pokojowych w Osetii, bez konsultacji z międzynarodowym sztabem. Jednostki rosyjskie uniemożliwiły Gruzinom realizację tego planu, wobec czego zablokowali oni drogi dojazdowe do tej republiki. Sowieci zareagowali pokazem siły. Rozpoczęły się ćwiczenia rosyjskiej 58. Armii. Użyto ciężkiego sprzętu, przeprowadzono także operacje desantowe w rejonach górskich. Gruzja oskarżyła Rosję o wielokrotne naruszenie gruzińskiej przestrzeni powietrznej.

Ostatecznie Rosjanie umożliwili Gruzinom objęcie posterunków w Osetii Południowej, a Gruzja zniosła blokadę tej republiki. Napięcie jednak nie opadło.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj