Tajfun pędzi 280 km na godzinę. Łamiącemu drzewa i zrywającemu dachy domów wichrowi towarzyszą silne ulewy. Północna i środkowa część kraju jest zniszczona. Żywioł zbliża się do stolicy Filipin - Manili.
Władze kraju zamknęły szkoły, nieczynne są rynki finansowe, nie kursują promy, które normalnie zapewniają jedyną komunikację z wieloma wyspami na Filipinach. Ludzie w panice chowają się przed tajfunem. A on nie słabnie.
Na razie wiadomo, że trzy osoby zginęły. Ile straciło domy? To dopiero będzie liczone, kiedy kataklizm ustanie. Dokładnie sześć lat temu na Filipinach "Xangsane" uśmiercił 40 osób, a 100 tysięcy pozbawił dachu nad głową.