Najpierw zabrzmiało 31 salw honorowych. Później 50 członków dynastii Romanowów, rodzin królewskich z całej Europy, a wraz z nimi tysiące zwykłych ludzi, wzięło udział w ostatniej drodze żony ostatniego cara Rosji. Spoczęła po latach u boku męża w cerkwi w Petersburgu.
To była ceremonia godna carycy. Tysiące mieszkańców Petersburga odprowadziły w ostatnią drogę Marię Fiodorowną, żonę Aleksandra III, ostatniego cara Rosji zamordowanego przez bolszewików. Przy biciu dzwonów i śpiewie chóru trumnę przykrytą carską flagą umieszczono w sarkofagu z białego marmuru.
Trasa z Soboru św. Izaaka do Twierdzy Pietropawłowskiej, którą przeszedł kondukt żałobny, udekorowana była flagami państwowymi Rosji i flagami Petersburga, przewiązanymi czarnymi wstążkami. Wzdłuż trasy stali w szpalerze słuchacze akademii wojskowych, uczniowie szkół wojskowych i oficerowie. Prochy carycy sprowadzono z Danii, żeby po latach, zgodnie z ostatnią wolą, spoczęła u boku ukochanego męża.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|