Miliarderzy z Emiratów Arabskich zadbali o wyciszenie sprawy. Wiadomo niewiele. Tylko tyle, że dwaj arabscy uchodźcy spotkali się z czterema Rosjanami. Chodziło o handel diamentami. Błyskotki były warte 225 tys. dolarów.

Ale do żadnej transakcji nie doszło. Rosjanie rzucili się na Arabów, pobili, związali i zakleili im usta taśmą. Jeden tego nie przeżył. Udusił się. Drugi doczołgał się do drzwi i wezwał pomoc. Policja złapała morderców dopiero za granicą. W którym kraju, nie wiadomo - to tajemnica.

Hotel "Burj al-Arab", w którym rozegrały się te kryminalne sceny, to jedyny na świecie siedmiogwiazdkowy hotel. Stoi na sztucznej wyspie w Dubaju, u wybrzeży Zatoki Perskiej. Ma 321 metrów wysokości i kształt żagla.