Nic jednak pewnego, bo choć Gyurscany przeprosił Węgrów za kłamstwa o stanie gospodarki, bez walki nie odejdzie. Jeden z najbogatszych ludzi w kraju jest zdeterminowany, by pozostać u steru i doprowadzić do końca drastyczną reformę podatków. Drzwi lokali wyborczych otworzyły się o godz. 6.00 rano. Prawo głosu ma 8 mln Węgrów, a w szranki staje 80 tys. kandydatów do władz lokalnych.
Największa walka szykuje się o Budapeszt. Mimo ustania ostatnich krwawych zamieszek, atmosfera w mieście wciąż jest napięta. Trwa protest przeciwników premiera na Placu Kossutha. Demonstranci palą przed parlamentem znicze, chcą też dać na mszę w intencji odejścia Gyurscany'ego.
A do urn idą dziś nie tylko Węgrzy. W wyborach parlamentarnych głosują również Austriacy, a w parlamentarnych i prezydenckich - Bośniacy i Brazylijczycy.