Premier-kłamca zapewnił, że wyciągnie wnioski z protestów i wyborów. Naprawi błędy, choć to wcale nie oznacza, że odejdzie. Bo Gyurcsany chce dalej reformować państwo. I wierzy, że dostanie poparcie od parlamentu.
Tylko że ludzie już nie wierzą, że człowiek, który tak okłamywał społeczeństwo, po to, żeby utrzymać stołek, może zrobić jeszcze coś dobrego. Opozycyjna partia Fidesz już uznała wypowiedź premiera za kłamliwą. Bo Gyurcsany chce wystąpić o wotum zaufania, czyli o poparcie. A jeśli go nie dostanie, to wcale nie oznacza, że premier będzie musiał odejść.
Dlatego opozycja chce natychmiastowej zmiany premiera i rządu. Bez czekania na decyzję parlamentu. Daje czas rządzącym do czwartku do 13. A jeśli koalicja nic nie zrobi, Fidesz znowu wyprowadzi ludzi na ulice. A wtedy premier-kłamca już tego nie przetrwa.