Tym razem akcja bolszewikom nie wyszła. Młodzi rewolucjoniści chcieli wedrzeć się do budynku rosyjskiego parlamentu i tak jak zwykle ostatnio rozwiesić w oknach transparenty. Ale tym razem milicja nie bawiła się w żadne negocjacje.
Milicjanci pałami wytłumaczyli protestującym bolszewikom, że na drugą rewolucję październikową w Rosji nie pozwolą. Walka była szybka i brutalna. Jeden z demonstrantów trafił do szpitala ze zmiażdżonymi nerkami. Reszta jego towarzyszy trafiła za kratki. Grożą im surowe kary. Mogą spędzić w więzieniu nawet kilka lat.
Okazuje się, że bolszewicy nie są w stanie niczego zrozumieć. Co chwila protestują, a najbardziej krewcy aktywiści lądują w aresztach. Jeszcze kilka takich protestów i bolszewicy znów się spotkają... w syberyjskim łagrze, gdzie będą mogli zastanowić się nad ironią losu. To przecież ich poprzednicy zbudowali te obozy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|