Gdy turyści robili sobie zdjęcia przed biurem premiera Wielkiej Brytanii, na tyły strzeżonego kompleksu wdarł się uzbrojony mężczyzna. Brytyjska policja stawia czołgi przed lotniskami, a nie umie ochronić domu drugiej, po królowej, najważniejszej osoby w kraju.
Państwo Blair układali do snu swoje dzieci, gdy pod oknami ich mieszkania w centrum Londynu czaił się wariat z kuchennym nożem. Przez nikogo niezauważony przelazł przez dwumetrowe ogrodzenie i zaczął szukać wejścia na zaplecze. Zobaczył go jeden z ochroniarzy i zaczęła się szarpanina. Po chwili, zakutego w kajdanki zawieziono na komisariat. Po wydaniu krótkiego komunikatu sprawę uznano za zamkniętą.
Zastanawia beztroska, z jaką policja podeszła do całego zajścia. Nożem kuchennym wielkich strat ów człowiek by nie zadał. Ale jeżeli w tak strategiczne dla kraju ważne miejsce dostał się przypadkowy świr, to co z ludźmi, którzy z chęcią oddaliby życie, byleby premiera brytyjskiego królestwa posłać w zaświaty...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|