Dziennik Gazeta Prawana logo

Reżyserka filmu BBC o Watykanie nie zna faktów

12 października 2007, 13:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W rozmowie z DZIENNIKIEM reżyserka filmu BBC o Watykanie wykazała się ignorancją w sprawach kościoła. Sarah MacDonald, przynajmniej w dwóch zasadniczych sprawach dotyczących molestowania dzieci przez księży, nie miała pojęcia o faktach. A obraziła katolików. 
Justyna Prus: Dlaczego nakręciła pani film, który obraża katolików?

Sarah MacDonald: Chodzi o pokazanie problemu, a nie o urażanie czyichkolwiek uczuć. Trzy lata temu zrobiłam pierwszy film o ofiarach księdza, który molestował seksualnie chłopców. Wywołał on burzę w Irlandii, ale w efekcie doprowadził do odejścia lokalnego biskupa Brendana Comiskey, który przez piętnaście lat tolerował nadużycia księży w swojej parafii oraz do rządowego dochodzenia w sprawie.

Liczy Pani, że doprowadzi do dymisji Benedykta XVI?

Nie mam takich planów, chcę natomiast wykazać, że problem molestowania dzieci istnieje. W październiku opublikowano raport, z którego wynikało, że Kościół często wiedział o tych sprawach, ale nie reagował; właśnie tam wspomniano o dokumencie Crimen Sollicitationis z 1962 r. i jego nowelizacji z 2001 r., której autorem był nie kto inny, lecz właśnie kardynał Joseph Ratzinger. Okazało się, że jest to jedyny dokument, który mówi o molestowaniu dzieci przez księży. Chcieliśmy pokazać, że z właśnie z powodu tego dokumentu biskupi ukrywają prawdę, a praw dzieci nikt nie dochodzi.

Ale środowiska katolickie oskarżają BBC o przekręcanie faktów, manipulację i tendencyjny dobór rozmówców.

Dokument z 1962 r. nakazuje ofiarom milczenie, grożąc im ekskomuniką (Nieprawda. Dokument mówi o ekskomunice tylko w wypadku wyniesienia informacji z procesu kanonicznego o nagabywanie seksualne w konfesjonale. Chodzi tu o ochronę tajemnicy spowiedzi - przyp. red.). Kościół nigdy nie mówił o tym, jak chronić dzieci. Wystarczy zwrócić uwagę, że w swojej reakcji na nasz film jego przedstawiciele nawet nie zająknęli się o prawach tych dzieci.

Ale dlaczego zrealizowała pani film w sposób, który może obrazić katolików? Pokazywanie zeznań ofiar na przemian z elementami liturgii i postaci papieża jest co najmniej dyskusyjne...

Nie chciałam nikogo obrażać. Film mówi o instytucji, w tym o Kościele katolickim. Papież, który jest głową tej instytucji, gdyby chciał, mógłby zacząć mówić o ochronie dzieci. Ale woli tego nie robić. Dlatego gdy mówimy o Kościele, musimy pokazywać zdjęcia kardynałów i fragmenty liturgii; inaczej film nie miałby sensu. To nie jest atak przeciwko katolicyzmowi i nie ma nic wspólnego z wiarą. Przecież ofiary to też katolicy.

Czego pani oczekiwała, pokazując ten film?

Moim celem było wywołanie szerokiej publicznej dyskusji. Chciałabym, by Kościół w końcu zajął stanowisko w sprawie ofiar molestowania, by powstały konkretne procedury, które pozwolą karać winnych. (W rzeczywistości Kościół katolicki wielokrotnie zajmował stanowisko w tej sprawie. W liście z 2001 r. De delictis gravioribus kardynał Joseph Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, uznał wykorzystywanie seksualne nieletnich przez księży za szczególne przestępstwo kanoniczne, porównywalne z występkiem przeciwko świętości Eucharystii - przyp. red.).
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj